SOR w Szczecinie wraca do pracy po brutalnym ataku. Personel wciąż w szoku, szpital apeluje o opamiętanie

2026-06-15 19:37

Pracownicy Szpitalnego Oddziału Ratunkowego przy ul. Unii Lubelskiej w Szczecinie próbują otrząsnąć się po piątkowym ataku 75‑letniego pacjenta. Choć SOR działa już normalnie, emocje wśród medyków wciąż buzują. Władze szpitala mówią wprost: to cud, że nikt nie zginął.

Personel SOR-u wciąż dochodzi do siebie

– Mentalnie dochodzimy do siebie, natomiast SOR funkcjonuje normalnie – podkreślił dr n. med. Grzegorz Czajkowski, zastępca lekarza kierującego oddziałem. Jak dodał, pracownicy potrzebują wsparcia po dramatycznych wydarzeniach, które rozegrały się w piątek, 12 czerwca, po godz. 21:00.

To właśnie wtedy 75‑letni pacjent, który trafił na salę intensywnego nadzoru, nagle wpadł w szał. Bez ostrzeżenia zaatakował ratownika medycznego i zaczął demolować sprzęt. Medycy musieli ratować nie tylko siebie, ale przede wszystkim innych pacjentów.

– Nic nie wskazywało na to, że dojdzie do pobudzenia. To stało się nagle – relacjonował dr Czajkowski. – Pierwsze, co musieliśmy robić, to ratować innych pacjentów przed agresją.

Ewakuacja 40 osób i ogromne straty

Sytuacja była tak niebezpieczna, że konieczna okazała się natychmiastowa ewakuacja blisko 40 pacjentów. Na miejsce wezwano policję i ochronę. Dopiero wtedy udało się opanować agresywnego 75‑latka.

Skala zniszczeń jest ogromna. Pacjent zdemolował m.in.:

  • analizator parametrów krytycznych,
  • pięć pomp infuzyjnych ze stacją ładującą,
  • cztery stanowiska komputerowe,
  • wózek reanimacyjny,
  • liczne elementy drobnego sprzętu medycznego.

Straty są wciąż szacowane, ale już wiadomo, że idą w dziesiątki, jeśli nie setki tysięcy złotych.

Hejt w sieci dobija medyków. Dyrektor: „To krzywdzące i nieprawdziwe”

Jakby dramatu było mało, w internecie pojawiła się fala komentarzy sugerujących, że pacjent miał długo czekać na pomoc. Władze szpitala stanowczo temu zaprzeczają.

– Komentarze są bardzo krzywdzące. Ten pacjent nie czekał w kolejce. Od razu trafił na salę wstępnej obserwacji – podkreślił dyrektor szpitala dr hab. Konrad Jarosz.

Dyrektor zaapelował o powstrzymanie się od hejtu i przypomniał, że personel SOR-u codziennie pracuje pod ogromną presją, obsługując największą liczbę pacjentów w Polsce – ponad 100 tysięcy rocznie.

SOR działa dalej, ale potrzebuje wsparcia

Uniwersytecki Szpital Kliniczny nr 1 PUM pełni funkcję jedynego centrum urazowego dla dzieci i dorosłych w województwie. To tu trafiają najcięższe przypadki z całego regionu.

Po piątkowym ataku praca została przywrócona, ale atmosfera jest daleka od normalności. Medycy mówią o narastającym zmęczeniu i coraz częstszych aktach agresji ze strony pacjentów.

– Duży ładunek emocjonalny tylko narasta. To trzeba deeskalować – podkreśla dyrektor Jarosz.

Co dalej?

Śledczy zabezpieczyli materiał dowodowy i prowadzą postępowanie wyjaśniające. Na razie nie wiadomo, co spowodowało nagły atak 75‑latka.

Sonda
Byłeś kiedyś w szpitalu?
Kiedyś Niemcy planowali tu stadion. Gigantyczna inwestycja w Szczecinie