Spis treści
Ogromne zapadlisko na alei Powstańców Wielkopolskich w Szczecinie
Do groźnego zdarzenia doszło w niewielkiej odległości od placu Szyrockiego, dokładnie na nitce prowadzącej z Pomorzan w kierunku alei Piastów. Jak relacjonuje na łamach „Wyborczej” Andrzej Kraśnicki junior w artykule z czwartego marca 2026 roku, w nawierzchni utworzyła się gigantyczna dziura, pod którą gołym okiem można dostrzec potężną pustą przestrzeń wyżłobioną przez strumienie wody.
Zmotoryzowani próbujący dostać się do centrum miasta zmuszeni są obecnie do nadkładania drogi i omijania zablokowanego odcinka. Służby wyznaczyły trasy alternatywne poprowadzone ulicami Starkiewicza i Dąbrowskiego oraz drugą opcję, która prowadzi kierowców przez Milczańską i ulicę Mieszka I.
Rzecznik prasowy spółki Tramwaje Szczecińskie, Wojciech Jachim, poinformował, że zapadnięty fragment jezdni stanowi integralną część terenu inwestycyjnego. Za ten obszar odpowiada przedsiębiorstwo ZUE S.A., które realizuje kompleksową przebudowę całej alei Powstańców Wielkopolskich.
- 2 marca, w miejscu zdarzenia odbyła się wizja lokalna z udziałem przedstawicieli ZUE, firmy Prime Construction, która realizuje budowę "Ornament Szczecin", ZWiK i Tramwajów Szczecińskich - tłumaczy Wojciech Jachim. - Konkluzja spotkania jest taka, że w chwili obecnej nie można jednoznacznie stwierdzić, co jest przyczyną zapadliska.
Budowa wieżowca Ornament i podziemny strumień w Szczecinie
Spółka Tramwaje Szczecińskie udostępniła szczegółowe informacje dotyczące okoliczności powstania drogowego krateru. Ustalenia badających sprawę specjalistów wskazują na kilka istotnych czynników.
- Tuż obok uszkodzonego fragmentu drogi trwa wznoszenie kompleksu "Ornament Szczecin", co wymagało od wykonawcy przygotowania bardzo głębokich wykopów.
- Od ponad dwunastu miesięcy specjaliści notowali sukcesywne obniżanie się asfaltu na pasie w kierunku centrum, a także nienaturalne wypiętrzanie się studzienek kanalizacyjnych.
- Przedstawiciele Zakładu Wodociągów i Kanalizacji zaraportowali, że w ciągu minionych czternastu dni niedaleko zapadliska doszło do poważnej awarii sieci przesyłowej.
- W trzecim kwartale 2025 roku firma ZUE S.A. prowadziła pod tą konkretną jezdnią prace związane z instalacją przyłącza średniego napięcia.
Dziennikarskie śledztwo „Wyborczej” rzuca dodatkowe światło na tę sprawę, wskazując na historyczne znaleziska podczas wznoszenia budynku „Ornament”. Robotnicy natrafili tam na pozostałości dziewiętnastowiecznego kanału z cegły, którym dawniej przepływał podziemny ciek wodny. Woda błyskawicznie zaczęła zalewać dół fundamentowy, co wymusiło na drogowcach usunięcie starych elementów infrastruktury i ciągłe osuszanie terenu przy użyciu specjalistycznych pomp.
Taka bezprecedensowa ingerencja w podziemny układ hydrologiczny mogła trwale zmodyfikować naturalne ścieżki przepływu wód gruntowych w tej konkretnej części miasta.
„Czy po zablokowaniu przepływu przez wykop pod Ornament woda skręciła i zaczęła podmywać sąsiednią jezdnię?” - zastanawiają się dziennikarze "Wyborczej" nad wspomnianym scenariuszem, oceniając go jako najbardziej sensowne i logiczne wytłumaczenie obecnej sytuacji. Na korzyść tej teorii przemawiają wspomniane wcześniej długotrwałe problemy z osiadaniem drogi oraz niedawne usterki miejskich wodociągów w bezpośrednim sąsiedztwie placu budowy.
Torowa rewolucja na Pomorzanach. Mieszkańcy Szczecina tracą cierpliwość
Nagłe odcięcie kluczowej arterii wywołało falę uzasadnionej wściekłości wśród szczecińskich zmotoryzowanych oraz osób na co dzień zamieszkujących dzielnicę Pomorzany.
Aleja Powstańców Wielkopolskich przez długie miesiące pozostawała całkowicie wyłączona z ruchu w związku ze słynną w całym mieście „Torową rewolucją”. Inwestycja ta przeciągała się w nieskończoność i mocno nadwyrężyła nerwy lokalnej społeczności.
Zmotoryzowani ledwo zdążyli nacieszyć się zmodernizowaną i ponownie dostępną trasą, gdy nagle służby musiały postawić na niej barierki. Wszystko przez potężne zapadlisko, które stwarza realne niebezpieczeństwo dla podróżujących tamtędy mieszkańców.
Dla szczecinian z południowych osiedli oznacza to nagły powrót do niezwykle uciążliwej drogowo codzienności. Ponownie muszą oni mierzyć się z permanentnymi korkami, hałasem dobiegającym z pobliskiego placu budowy oraz koniecznością korzystania z niewygodnych, czasochłonnych objazdów.
ZUE S.A. przygotuje raport w sprawie zapadliska. Będą długie naprawy
Główny wykonawca drogi, przedsiębiorstwo ZUE, otrzymał zadanie wykonania głębokich odkrywek, które posłużą do opracowania szczegółowego protokołu zniszczeń. Powołany zespół ekspertów ma za zadanie definitywnie rozstrzygnąć, czy podziemne strumienie zniszczyły nową podbudowę jezdni, czy może zawiniła awaria wodociągowa albo ludzki błąd na etapie prac budowlanych.
Jeżeli specjalistyczne badania potwierdzą, że grunt został wymyty przez niekontrolowany przepływ wody, kierowcy muszą przygotować się na fatalne wieści. Przywrócenie drogi do stanu używalności potrwa znacznie dłużej, ponieważ ekipy budowlane będą zmuszone najpierw kompleksowo ustabilizować całe zapadnięte podłoże przed położeniem nowego asfaltu.
