Spis treści
- Niemiecki dziennikarz w Świnoujściu. Owoce i warzywa tańsze o połowę
- Gigantyczne oszczędności Niemców na nabiale i wędlinach w Polsce
- Pieczywo i jaja również przyciągają klientów zza Odry
- Eksperyment dziennikarza „Nordkuriera”. Koszyk zakupowy tańszy o połowę
- Niemieccy emeryci ratują domowe budżety w Polsce
- Jedyna wada polskich marketów to konieczność przeliczania walut
- Powrót do czasów świetności. Sklepy przygraniczne znów oblężone
- Nie wszystko jest tańsze w Polsce. W tych kategoriach Niemcy wygrywają
Niemiecki dziennikarz w Świnoujściu. Owoce i warzywa tańsze o połowę
Przedstawiciel redakcji „Nordkuriera” udał się do świnoujskiego marketu, aby zestawić koszty spożywcze z kwotami u zachodnich sąsiadów. Gigantyczny rozstrzał cenowy rzuca się w oczy, szczególnie w alejce z warzywami oraz owocami, natychmiast po wejściu do obiektu.
- za kilogram jabłek w polskim dyskoncie płaci się 1,29-1,44 euro (około 5,60-6,20 zł)
- w Niemczech to wydatek rzędu 3 euro (blisko 12,90 zł)
– Polskie sklepy wyglądają jak nasze, więc nawet bez znajomości języka można się szybko odnaleźć – zauważa autor tekstu.
Gigantyczne oszczędności Niemców na nabiale i wędlinach w Polsce
Klienci zza Odry mogą liczyć na najbardziej odczuwalną ulgę dla portfela podczas wyboru artykułów codziennej potrzeby, w tym nabiału i mięsa. Różnice na paragonach są bezdyskusyjne:
- mleko w Polsce kosztuje 0,65-0,75 euro (2,80-3,30 zł), a w Niemczech 1,30 euro (5,60 zł)
- masło nabędziemy za niespełna 0,70 euro (3,00 zł), podczas gdy za Odrą trzeba wydać 2-4 euro (8,60-17,20 zł)
- 150 gramów polskiego sera to 1,40 euro (6,00 zł), a w Niemczech minimum 2 euro (8,60 zł)
- za 50 gramów salami nad Wisłą zapłacimy 0,90 euro (3,90 zł), natomiast niemieccy konsumenci płacą 1,50-2 euro (6,50-8,60 zł)
Pieczywo i jaja również przyciągają klientów zza Odry
Korzystne stawki nie omijają także podstawowych wypieków oraz jaj, co ostatecznie potwierdza koszyk skompletowany przez dziennikarza z Niemiec.
- za standardowy bochenek pieczywa na terenie Polski płaci się 1 euro (około 4,30 zł)
- w niemieckich piekarniach i marketach bochenek kosztuje 2 euro (około 8,60 zł)
- opakowanie dziesięciu jaj wielkości M to w naszych sklepach wydatek 2,30 euro (około 9,90 zł)
- za Odrą taki sam produkt uszczupli portfel o 2,90 euro (około 12,50 zł)
Eksperyment dziennikarza „Nordkuriera”. Koszyk zakupowy tańszy o połowę
Pracownik niemieckiej gazety postanowił przeprowadzić bezpośredni test i skompletował dokładnie taki sam zestaw produktów spożywczych w obu państwach, co ostatecznie obnażyło przepaść kosztową.
- rachunek w polskim markecie wyniósł 9,64 euro (około 41,50 zł)
- za te same towary w Niemczech zapłacono 19,55 euro (około 84,20 zł)
Ostateczny rozrachunek pokazuje zatem przebicie wynoszące przeszło sto procent na niekorzyść niemieckich placówek handlowych.
Niemieccy emeryci ratują domowe budżety w Polsce
Artykuł niemieckiego dziennika przytacza również opinie starszych osób, które z powodu trudności finansowych zdecydowały się na cykliczne wizyty w polskich dyskontach, poszukując niezbędnych oszczędności.
– W tygodniu oszczędzam co najmniej 40 euro tylko na zakupach – mówi emeryt Harald W. – W Niemczech z samej renty trudno przeżyć. A jak zatankuję i zrobię zakupy w Polsce, to naprawdę dużo zostaje w portfelu – dodaje.
Jedyna wada polskich marketów to konieczność przeliczania walut
Według spostrzeżeń autora z „Nordkuriera”, jedyną drobną barierą dla zagranicznych gości pozostaje fakt, że wszystkie kwoty na półkach wyrażone są w polskiej walucie, jednak problem ten błyskawicznie znika po zweryfikowaniu aktualnego kursu i zastosowaniu płatności bezgotówkowej kartą, która automatycznie realizuje przewalutowanie.
Powrót do czasów świetności. Sklepy przygraniczne znów oblężone
Mimo że przepaść cenowa nie jest już tak gigantyczna jak dziesięć lat temu, to w dobie obecnego załamania gospodarczego za zachodnią granicą, zatrzymanie w kieszeni nawet kilku euro na podstawowym jedzeniu ma kolosalne znaczenie dla codziennego bytu. Z tego powodu placówki handlowe zlokalizowane tuż przy przejściach granicznych ponownie notują ogromne oblężenie. Klienci z sąsiedniego kraju nie ukrywają swoich motywacji i otwarcie przyznają w rozmowach z dziennikarzami, dlaczego pokonują trasę do Polski.
„Do Polski po prostu opłaca się jechać”
Nie wszystko jest tańsze w Polsce. W tych kategoriach Niemcy wygrywają
Sytuacja rynkowa ma jednak również swoje drugie dno, co skrupulatnie zweryfikowali redaktorzy „Super Expressu”. Analizy cenowe wielokrotnie dowiodły, że część słodkiego asortymentu opłaca się zdecydowanie bardziej kupić za Odrą, ponieważ polskie koszty bywają mocno zawyżone. Klienci zapłacą w Niemczech znacznie mniej między innymi za popularne żelki, napoje gazowane czy krem czekoladowy Nutella, którego cena u zachodnich sąsiadów bywa niższa o kilka złotych. Taki stan rzeczy sprawia, że łowcy najtańszych ofert chętnie praktykują tak zwaną turystykę krzyżową, nabywając konkretne towary wyłącznie tam, gdzie aktualnie wypada to najbardziej korzystnie dla budżetu.
