Spis treści
- Dramat psa w centrum Szczecina. Rok w zamknięciu
- Inspektorzy TOZ wkroczyli do akcji na terenie Szczecina
- Bezrobotny szczecinianin i obywatele Ukrainy w roli opiekunów psa
- Sprawa porzuconego mieszańca ze Szczecina trafi na policję
- Oburzenie internautów po nagłośnieniu sprawy psa
- Przyszłość uratowanego psa z centrum Szczecina
Dramat psa w centrum Szczecina. Rok w zamknięciu
Niewyobrażalny koszmar czworonoga miał miejsce w samym sercu stolicy Pomorza Zachodniego. Sporych rozmiarów zwierzak przez ponad dwanaście miesięcy wegetował w pustym lokalu bez stałego nadzoru, a także pozbawiony regularnych dostaw pożywienia i płynów. Kobieta będąca jego właścicielką wyemigrowała na Islandię, powierzając los pupila zupełnie przypadkowym osobom i przeznaczając na jego miesięczne utrzymanie zaledwie 10 złotych.
Całą sytuację ujawnili działacze szczecińskiego oddziału Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, którzy otrzymali anonimowy sygnał w tej sprawie. Kiedy weszli do opuszczonego lokum, ujrzeli zatrważający widok, który sami określili jako wysoce przerażający.
Inspektorzy TOZ wkroczyli do akcji na terenie Szczecina
Działania ratunkowe przeprowadzono 14 kwietnia. Przedstawicielka TOZ Szczecin, Marlena Sobczak, w rozmowie z TVN24 przekazała, że informator donosił o przedłużającej się nieobecności właścicielki. Zgłoszenie wskazywało również, iż wyprowadzaniem zwierzęcia na zewnątrz zajmowali się rotacyjnie różni ludzie.
Po przekroczeniu progu mieszkania oczom inspektorów ukazał się skrajny nieporządek, wszechobecne odchody, kałuże moczu oraz całkowicie suche miski bez grama karmy. Potężny mieszaniec musiał znosić tę tragiczną rzeczywistość przez długie miesiące.
W trakcie interwencji natrafiono na mężczyznę, który akurat stawił się, aby wyjść z psem na spacer. Potwierdził on, że musiał z własnej kieszeni finansować zakup jedzenia, ponieważ przelewane przez kobietę 10 złotych miesięcznie stanowiło kwotę absolutnie niewystarczającą nawet na dobowe wykarmienie tak dużego zwierzęcia.
Bezrobotny szczecinianin i obywatele Ukrainy w roli opiekunów psa
Jak ustaliło Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, nadzór nad pozostawionym czworonogiem przechodził z rąk do rąk. Na początku doglądała go pewna dziewczyna, następnie obowiązek ten przejął obywatel Ukrainy, aż ostatecznie trafił on pod pieczę bezrobotnego mieszkańca Szczecina, którego budżet domowy nie pozwalał na finansowanie dodatkowego pyska do wyżywienia.
Przebywająca na emigracji w Islandii kobieta doskonale zdawała sobie sprawę z panujących na miejscu warunków oraz dramatycznego losu swojego pupila, jednak zignorowała problem. Kiedy przedstawiciele TOZ nawiązali z nią kontakt poprzez internetowy komunikator, wyraziła jedynie wielkie zdziwienie faktem odbierania jej zwierzęcia. Zadeklarowała chęć wykonania połączenia telefonicznego, lecz do dzisiaj nie spełniła tej obietnicy.
Sprawa porzuconego mieszańca ze Szczecina trafi na policję
Ocalony kundelek został natychmiast zabezpieczony i trafił pod skrzydła szczecińskiego schroniska dla bezdomnych zwierząt. Działacze organizacji podkreślają, że zaniedbany zwierzak pilnie wymaga kompleksowej diagnostyki weterynaryjnej, a także długotrwałego procesu odbudowywania zaufania do gatunku ludzkiego.
Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami zapowiedziało złożenie formalnego zawiadomienia do organów ścigania o podejrzeniu popełnienia przestępstwa polegającego na porzuceniu. Zgodnie z polskim prawem, za taki czyn grozi do trzech lat pozbawienia wolności, a w sytuacji udowodnienia szczególnego okrucieństwa wyrok może wzrosnąć nawet do pięciu lat za kratami.
Oburzenie internautów po nagłośnieniu sprawy psa
Pod oficjalnym komunikatem szczecińskiego TOZ-u opublikowanym w serwisie Facebook rozpętała się prawdziwa burza. Użytkownicy sieci nie ukrywali ogromnej złości na właścicielkę, jednocześnie wyrażając głębokie współczucie dla skrzywdzonego czworonoga, który przez dwanaście miesięcy doświadczał niewyobrażalnego cierpienia. Wśród licznych wpisów można było przeczytać komentarze wstrząśniętych ludzi:
„Oby spotkała ją jak najwyższa kara za to, co zgotowała temu psu. Dopóki takie zachowania nie będą karane (jakkolwiek), to nic się w tym kraju nie zmieni...”
„I właśnie dlatego wolę pomagać zwierzętom niż ludziom... szkoda psiaka”
„Na świecie nie ma potworów, są ludzie...”
Znaczna część komentujących zwracała uwagę na skrajną samotność zwierzęcia trwającą okrągły rok, potępiając całkowitą bierność właścicielki, która dysponując pełną wiedzą o jego losie, nie wykonała absolutnie żadnego ruchu, aby przerwać ten koszmar.
Przyszłość uratowanego psa z centrum Szczecina
Wycieńczony mieszaniec znajduje się obecnie w bezpiecznym miejscu, jednak czeka go żmudny proces rekonwalescencji i powrotu do normalności. Przedstawiciele TOZ głośno apelują do społeczeństwa o racjonalne podejście do posiadania pupili, przypominając, że wyjazdy zagraniczne czy gwałtowne zmiany życiowe nie stanowią żadnego usprawiedliwienia dla zrzucenia z siebie odpowiedzialności za udomowione zwierzę.
