Spis treści
Zatrzymanie w Dołujach
Do przerwania nielegalnego procederu doszło 11 lipca na drodze krajowej numer 10 w miejscowości Dołuje. To właśnie tam pogranicznicy ze Szczecina skontrolowali volkswagena. Pojazd znajdował się dosłownie kilkaset metrów od terytorium Niemiec. Za kierownicą osobówki przebywał obywatel Ukrainy, a oprócz niego w aucie ukrywało się pięciu cudzoziemców – czterech pochodzących z Etiopii oraz jeden z Erytrei.
Zebrane informacje dowodzą, że grupa migrantów najpierw nielegalnie weszła do naszego kraju od strony Litwy, planując finalnie dotrzeć do naszych zachodnich sąsiadów. Według doniesień migranci uciekli ze specjalnego ośrodka zlokalizowanego na Łotwie, skąd ruszyli w dalszą drogę.
Fałszywy dokument
Sprawą natychmiast zajęła się Prokuratura Rejonowa Szczecin‑Prawobrzeże, która postawiła kierującemu dwa zarzuty. Oskarżono go o zorganizowanie bezprawnego przerzutu oraz posługiwanie się sfałszowanym dokumentem uprawniającym do kierowania pojazdami.
Dodatkowo zatrzymany wyznał, że to nie był jego debiut w tej roli. Jak ustalono, pod koniec czerwca pomógł przekroczyć polsko-niemiecką granicę czwórce innych osób. Śledczy na poczet grożących grzywien przejęli jego pieniądze i wykorzystywany do przewozu samochód.
Zgodnie z decyzją sądu mężczyzna spędzi najbliższe trzy miesiące w izolacji. Grozi mu kara sięgająca nawet ośmiu lat pozbawienia wolności.
Pasażerowie również z zarzutami
Konsekwencje poniosą także zatrzymani pasażerowie. Cudzoziemcy odpowiedzą za złamanie prawa podczas przekraczania litewsko-polskiej granicy oraz chęć nielegalnego wjazdu do Niemiec.
Cała piątka nie zaprzeczała swojemu udziałowi w zdarzeniu i zgodziła się na poddanie się wymierzonej karze sześciu miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwuletni okres próby.
Deportacja i nakaz powrotu
Jak wykazało śledztwo, zatrzymani na własną rękę opuścili miejsce dla uchodźców na Łotwie. Z tego powodu już 12 lipca, na mocy procedury readmisji, odstawiono ich na przejście Budzisko–Kalvarija, gdzie przejęli ich litewscy funkcjonariusze.
W stosunku do kierowcy komendant szczecińskiej placówki podjął odrębne kroki. Mężczyzna otrzymał decyzję nakazującą mu wyjazd z Polski, która wejdzie w życie zaraz po odbyciu zasądzonej mu kary.