Spis treści
Sprawa z Warzymic: 42 tysiące euro wyrzucone razem z meblami
Sprawa dotyczy wydarzeń z początku września, kiedy to mieszkanka podszczecińskich Warzymic postanowiła pozbyć się komody, wynosząc ją pod osiedlowy śmietnik. Jak opowiadała potem kobieta, mebel bardzo szybko „zmienił właściciela” – ktoś go zgarnął, prawdopodobnie w ogóle nie podejrzewając, że w środku znajduje się prawdziwa fortuna. W jednej z szuflad zdeponowane były całe życiowe oszczędności właścicielki – zawrotne 42 tysiące euro.
Poszkodowana natychmiast rozpoczęła rozpaczliwe poszukiwania, prosząc znalazcę o uczciwość. Jej celem było odzyskanie zguby, a na zachętę proponowała nawet 10 procent jej wartości w ramach tak zwanego znaleźnego.
Niestety, znalazca milczał i nie zgłaszał się ani na policję, ani do właścicielki wyrzuconej komody.
Prokuratura reaguje w sprawie komody z Warzymic
Zagadka rozwiązała się dzięki kamerom monitoringu. Małgorzata Marczulewska, prywatny detektyw zaangażowana w poszukiwania, poinformowała, że to właśnie nagrania wideo pozwoliły namierzyć osobę, która zabrała mebel, i doprowadziły do odzyskania całej sumy, czyli ponad 42 tysięcy euro.
Teraz osoba, która przywłaszczyła sobie znalezisko, musi liczyć się z konsekwencjami prawnymi. Prokuratura Rejonowa Szczecin-Zachód przedstawiła zarzuty mieszkance tego samego osiedla, która zabrała komodę spod wiaty.
– Zarzuty w tej sprawie usłyszała jedna osoba, która znalazła te pieniądze i nikogo o tym nie poinformowała. Dochodzenie pozostaje w toku – przekazała w rozmowie z Super FM prok. Julia Szozda z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.
Według śledczych nie było to zwykłe znalezienie, a świadome przywłaszczenie cudzego mienia, za co grozi kara nawet do roku pozbawienia wolności.
Historia 42 tysięcy euro obiegła całą Polskę
Sytuacja z Warzymic stała się tematem licznych publikacji w całym kraju. Choć wyrzucenie własnych oszczędności razem z komodą brzmi jak scenariusz filmowy, detektyw Marczulewska przekonuje, że takie pomyłki zdarzają się ludziom o wiele częściej, niż mogłoby się wydawać.
Najważniejsze jest jednak to, że pieniądze szczęśliwie wróciły do rąk prawowitej właścicielki. Teraz pozostaje czekać na rozstrzygnięcie sprawy karnej wobec kobiety, która próbowała wzbogacić się cudzym kosztem.