Spis treści
Zaskakujący incydent miał miejsce 14 sierpnia 2021 roku o godzinie 21:30 w rejonie miejscowości Wirówek pod Gryfinem w województwie zachodniopomorskim. Sebastian Sierpiński podróżował autem z pracodawcą. Przełożony relacjonował, że w trakcie przejazdu w kierunku jeziora 26-latek niespokojnie obserwował lusterka. Kierowca dostrzegł u niego strach i zredukował prędkość. Gdy pojazd toczył się skrajem szosy, Sebastian miał gwałtownie otworzyć drzwi, by uciec prosto w kukurydzę. Uczynił to bez słowa, zostawiając w środku dokumenty i portfel. Szef błyskawicznie stracił go z oczu, próbował nawoływać i czekał, ale chłopak nie wrócił. Słuch o nim zaginął i do dziś nie wyjaśniono jego losów, choć niedawno w śledztwie odkryto przełomowe poszlaki. Wyjaśnijmy wszystko po kolei.
Zaginięcie Sebastiana Sierpińskiego było niespodziewane. Szokujące kulisy
Detektywi ustalili, że żadne sygnały nie zwiastowały ucieczki Sebastiana Sierpińskiego. Sytuacja wydawała się zdumiewająca, bo 26-latek skutecznie stabilizował swoje sprawy. Pochodzący z Dębna mężczyzna przez sześć lat przebywał w Norwegii z bratem i rodzicami. Podjął jednak decyzję o powrocie do kraju i osiadł w Gryfinie. W rozmowach z bliskimi podkreślał satysfakcję ze zmiany, chwalił się nowym zatrudnieniem i utrzymywał przyjacielskie relacje ze swoim bezpośrednim przełożonym. Cieszył się z możliwości nadzorowania nowo budowanych mieszkań, licząc, że jedno przypadnie właśnie jemu. Sebastian miał także ukochaną partnerkę. Na co dzień wykazywał pogodne nastawienie i żył jak typowy dwudziestokilkulatek. Regularnie telefonował do mieszkających w Norwegii rodziców. Niestety ten stały kontakt został definitywnie przerwany po tajemniczych zdarzeniach z sierpnia 2021 roku.
Krystyna, matka zaginionego, porozmawiała z dziennikarzami „Super Expressu” na początku 2022 roku, kilka miesięcy po dramacie. Tłumaczyła, że do momentu zniknięcia utrzymywali z synem niemal codzienny kontakt. Kiedy nagle przestał odbierać połączenia, początkowo nie wpadli w panikę, traktując go jak odpowiedzialnego dorosłego. Kobieta zaniepokoiła się po paru dniach i zadzwoniła do przełożonego 26-latka, który zrelacjonował jej zaskakujący incydent z polem kukurydzy. Pracodawca wyznał, że początkowo uznał nagłe wyjście z auta w trakcie objazdu gospodarstwa za żart. Nawoływał go wiele razy, ale chłopak nie wracał. Matka natychmiast wymogła na szefie zgłoszenie zaginięcia na policję, co ostatecznie nastąpiło dopiero kilka dni od zdarzenia. Sama zawołała męża i wspólnie wyruszyli z Norwegii prosto do Polski, aby osobiście włączyć się w poszukiwania.
Służby wdrożyły poszukiwania Sebastiana Sierpińskiego, a jego zdjęcia obiegły Polskę. W akcję ruszyli policjanci, strażacy, drony i specjalne psy sprowadzone z Niemiec. W pracach brało udział kilkadziesiąt osób z różnych środowisk. Sprawdzono drobiazgowo całą okolicę oraz jezioro. Niestety nic nie dało efektów.
Badającym sprawę udało się zrekonstruować zdarzenia poprzedzające ucieczkę z pojazdu w dniu zaginięcia. Równo dwadzieścia minut wcześniej Sebastian odbył rozmowę telefoniczną ze swoją partnerką. Funkcjonował zupełnie normalnie i wspólnie dyskutowali o przyszłym wyjeździe nad morze. Kobieta nie odnotowała niczego alarmującego w jego zachowaniu. Pracodawca był ostatnim świadkiem, z którym 26-latek jechał samochodem.
Znikając, Sebastian nosił czarną koszulkę, czarne spodenki i słomkowy kapelusz. Prawdopodobnie to to samo nakrycie głowy, które odkryto w trakcie akcji poszukiwawczej. Całkowitej pewności nie ma, ale przedmiot był na tyle specyficzny, że wymagałoby olbrzymiego zbiegu okoliczności, aby podobny leżał akurat w miejscu zaginięcia chłopaka.
Rodzina Sebastiana Sierpińskiego walczy o prawdę. Wykorzystano wizje jasnowidzów
Do akcji poszukiwawczej Sebastiana Sierpińskiego włączyli się również liczni internauci. Zakładano specjalne grupy, wymieniano się szczegółami i publikowano masowe apele o wsparcie w lokalizacji 26-latka. Zdesperowani rodzice sięgnęli nawet po wsparcie jasnowidzów, jednak żaden z nich nie potrafił precyzyjnie wskazać, w jaki sposób chłopak nagle rozpłynął się w powietrzu. Krystyna zrelacjonowała dziennikarzom „Super Expressu”, że każda wizja okazywała się zupełnie inna. Słyszała o śmierci, ucieczce za zachodnią granicę czy porwaniu. Pojawiła się też koncepcja o chwilowym zniknięciu celem przemyślenia swojego życia i zapowiedź jego powrotu. Tak się jednak nigdy nie stało. Matka ujawniła w prasie, że kwartał przed incydentem chłopak został poważnie pobity. Rodzina wykluczała jednak powiązania z ucieczką, traktując to jako bójkę honorową o dziewczynę. Sierpiński w ogóle nie zgłosił tego faktu.
Poza fizycznymi działaniami internauci uruchomili w sieci specjalną zbiórkę funduszy, z której środki miały sfinansować wydruk plakatów i pokryć koszty wynajęcia prywatnych detektywów pomagających odnaleźć 26-latka. Za przekazanie kluczowych wieści ułatwiających rozwikłanie zagadki zaoferowano nagrodę w wysokości 20 tysięcy złotych. Matka chłopaka tłumaczyła, że zależy im na nagłaśnianiu śledztwa, gdyż policjanci nie posiadali wtedy jasnego tropu, a bliscy wciąż wierzą w powrót.
Postępowanie znajduje się w rękach Prokuratury Okręgowej w Szczecinie. Świeże doniesienia dotyczące Sebastiana Sierpińskiego wypłynęły na początku września 2023 roku. Jak poinformował „Głos Szczeciński”, kryminalni odwiedzili jednego ze znajomych 26-latka celem weryfikacji przyjętej hipotezy badawczej. Na jego posesji spędzili kilka godzin, a nieoficjalne ustalenia sugerują, że policyjne założenia znalazły tam swoje pokrycie. Nastąpiło zatrzymanie jednej osoby. Szczecińska prokuratura przekazała, że 5 września realizowano w Wirówku czynności powiązane bezpośrednio z zaginięciem młodego chłopaka. Tego samego dnia ujęto osobę, która usłyszała zarzuty, jednak ich treść pozostała utajniona. Po zakończeniu wszystkich procedur prokurator złożył w sądzie wniosek o zastosowanie wobec podejrzanego aresztu tymczasowego.
Przeanalizowano dodatkowo telefony, z których wynika, że krytycznego dnia Sebastian kontaktował się nie tylko z partnerką. Rejestry wykazały łączność z jego kolegą krótko przed rzekomą ucieczką w pole. Podczas tej rozmowy 26-latek miał rzekomo włączoną kamerę w telefonie. Znajomy biorący udział w konwersacji zeznał potem, że Sebastian ewidentnie prowadził auto, a nie zajmował miejsce pasażera, jak przekonywał jego szef. W odpowiedzi na te słowa przełożony miał wyjaśniać, że Sierpiński faktycznie kierował przez pewien czas, ale potem zamienili się miejscami, a ucieczka z samochodu nastąpiła już z fotela pasażera.
Poszukiwania Sebastiana Sierpińskiego utknęły. Zatrzymanie podejrzanego i milczenie służb
Analizując wątek sprawcy pobicia sprzed kwartału, który stanowił kolejny trop, ustalono, że człowiek ten miał alibi na dzień zniknięcia Sebastiana. Zdumiewający okazał się fakt, że słomkowy kapelusz, należący prawdopodobnie do 26-latka, odnaleziono w rejonie zaginięcia chłopaka dopiero z miesięcznym opóźnieniem. Zgodnie z informacjami „Głosu Szczecińskiego” mundurowi podejrzewali, że nakrycie głowy trafiło tam nieprzypadkowo, ponieważ wcześniej całą okolicę dokładnie sprawdzono. Sceneria wyglądała tak, jakby ktoś podrzucił ten konkretny dowód.
Obserwatorzy zajmujący się losami Sebastiana zwracają uwagę na zastanawiające oświadczenie wydane przez prokuraturę w czerwcu 2023 roku. Komunikat informował o postępowaniu w sprawie z 14 sierpnia 2021 roku, czyli z dnia zaginięcia 26-latka w miejscowości Wirówek. Prokuratura Okręgowa w Szczecinie podkreśliła, że sprawa dotyczy „nieudzielenia pomocy osobie znajdującej się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, pomimo możliwości udzielenia tej pomocy”. Zbieżność daty i miejsca poszukiwań jednoznacznie wskazuje na zaginionego Sebastiana Sierpińskiego. Jednak śledczy ponownie nie ujawniają żadnych szczegółów ze względu na dobro prowadzonego śledztwa.
Wątpliwości w tej sprawie budzi też relacja szefa zaginionego mężczyzny. W mediach na próżno szukać analizy wątku samych okoliczności zniknięcia. Czy dokładnie to sprawdzono? Czy Sebastian Sierpiński faktycznie uciekł z auta w kukurydzę bez wyraźnego powodu? Czy planował samotne ukrycie, a może padł ofiarą przestępstwa? Czemu jego przełożony zwlekał ze zgłoszeniem zaginięcia? Pytań jest mnóstwo przy całkowitym braku odpowiedzi. Funkcjonariusze nadal prowadzą dochodzenie. Do momentu rozwikłania zagadki 26-latek posiada oficjalny status osoby zaginionej.