Pojedynki rozłożono na cztery korty, co pozwoliło sprawnie nadrobić opóźnienia i rozegrać wszystkie przewidziane na ten dzień mecze.
Matuszewski i Pieczonka grają dalej
Najwięcej powodów do radości polskim kibicom dostarczyli Piotr Matuszewski oraz Filip Pieczonka. Biało-czerwony duet, rozstawiony z numerem drugim, pewnie awansował do ćwierćfinału gry podwójnej, pokonując Victora Cornea i Jarno Jansa. Mecz odbywał się jednak w trudnych warunkach.
Przed meczem zrobiliśmy po prostu szybką, 30-minutową rozgrzewkę. Warunki na korcie były dość ciężkie, bo graliśmy mocno pod słońce, a momentami łatwiej było dostrzec kibiców niż samą piłkę - relacjonował po spotkaniu Pieczonka.
Dla pozostałych polskich reprezentantów występujących w deblu środa nie była udana:
- Kacper Knitter / Oliwier Sterniczuk (dzika karta) ulegli Inigo Cervantesowi i Denisowi Molchanovowi.
- Szymon Kielan / Zdenek Kolar przegrali z Mario Mansillą Diezem i Benjaminem Winterem Lopezem.
- Szymon Walków / Sergio Martos Gornes ulegli duetowi Andrew Paulson / Tiago Pereira.
- Jan Chłodnicki / Pavlos Tsitsipas musieli uznać wyższość Vitaliya Sachko i Michaela Vrbensky'ego.
Czwartek: Maraton Filipa Pieczonki i czeski hit dnia
Czwartkowa rywalizacja wystartuje o godzinie 13:00 na dwóch kortach. Szczególnie intensywny dzień czeka Filipa Pieczonkę, który stoczy walkę na dwóch frontach. Polak ma już za sobą udane eliminacje w singlu oraz zwycięstwo w pierwszej rundzie nad Tiago Pereirą – zawodnikiem notowanym o niemal 800 pozycji wyżej w rankingu ATP.