Spis treści
Wątek szczeciński i milionowe dotacje dla dwóch stowarzyszeń
Śledczy twierdzą, że trzy konkursy Funduszu Sprawiedliwości były od początku ustawione tak, by pieniądze – w sumie 16,5 mln zł – trafiły do dwóch organizacji: Fidei Defensor oraz Stowarzyszenia Przyjaciół Zdrowia. Według prokuratury środki wydawano „na inne cele, niż wskazywała dotacja”.
Akta sprawy to kilkadziesiąt tomów, a sam akt oskarżenia liczy 200 stron. Na ławie oskarżonych zasiada osiem osób.
Matecki: „Będę tłumaczyć się tak, jakbym był ministrem”
Poseł PiS odpiera zarzuty. Twierdzi, że śledztwo było prowadzone nierzetelnie, a trzy z postawionych mu czynów dotyczą działań ministra sprawiedliwości, którym nigdy nie był.
– Jakie uprawnienia mogłem przekroczyć, skoro byłem wtedy radnym? – pytał na korytarzu sądu. Zapowiedział, że jego wyjaśnienia będą obszerne, bo chce wykazać, że stowarzyszenia realizowały zadania zgodnie z umowami.
Matecki podkreślił, że popiera organizacje, które otrzymywały środki z FS. – Gdybym był ministrem, też przyznałbym im dotacje – stwierdził.
Wniosek o przesłuchanie Ziobry i Romanowskiego
Poseł zapowiedział, że jako oskarżony będzie wnosił o przesłuchanie Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego, którzy – jak zauważył – „niczego złego nie zrobili”. Dopytywany, jak przesłuchać osoby przebywające za granicą, odparł, że „państwo polskie działa”, a były minister może zeznawać zdalnie.
Zarzuty: od przywłaszczenia po pranie pieniędzy
Prokuratura zarzuca Mateckiemu sześć przestępstw, zagrożonych karą do 10 lat więzienia. Obejmują one:
- współdziałanie przy ustawianiu konkursów na dotacje z FS,
- przywłaszczenie środków publicznych,
- pranie pieniędzy – co najmniej 447,5 tys. zł,
- fikcyjne zatrudnienie w Lasach Państwowych i nienależne świadczenia na kwotę 483,8 tys. zł.
W poniedziałek Matecki ponownie przyniósł do sądu dokumenty mające potwierdzać, że faktycznie wykonywał pracę w LP.
Pozostali oskarżeni i zarzuty o pranie 3,6 mln zł
Na sali pojawiło się pięciu z ośmiu oskarżonych. Wśród nich prezesi obu stowarzyszeń – Adam S. i Mateusz W. – którym prokuratura zarzuca m.in. pranie pieniędzy na kwotę ok. 3,6 mln zł poprzez fikcyjne wynagrodzenia i nierzetelne faktury.