Spis treści
„Polaczki robią pączkowe interesy”. Jedno zdjęcie i eksplozja reakcji
Fotografia wywołała spore poruszenie na grupie „Polacy w Berlinie”, którą na Facebooku obserwuje ponad 50 tysięcy użytkowników. Anonimowy członek społeczności zamieścił zdjęcie foliowanych opakowań, doskonale znanych klientom popularnego w Polsce dyskontu. Autor opatrzył znalezisko złośliwym komentarzem, sugerującym nieczyste intencje rodaków handlujących towarem za granicą.
„Polaczki robią pączkowe interesy na niemieckich bazarach”.
Polecany artykuł:
Publikacja posta natychmiast sprowokowała użytkowników do ożywionej dyskusji, która potoczyła się w nieoczekiwanym kierunku.
Od 5 groszy do 70 centów. Pączkowa „marża życia”
Sieć Biedronka w ostatnim czasie zorganizowała promocję, w ramach której przy zakupie dużej liczby sztuk, cena jednego pączka spadała do symbolicznych 5 groszy. Oferta była tak atrakcyjna cenowo, że stała się obiektem żartów w internecie, ale ktoś postanowił przekuć ją w realny zysk. Towar został przetransportowany za zachodnią granicę, gdzie klienci nie mają pojęcia o pierwotnej wartości produktu.
Berlin: pączki z dyskontu jako towar premium
Na uwiecznionym stoisku w stolicy Niemiec cennik prezentował się zupełnie inaczej niż w Polsce. Za jedną sztukę trzeba było zapłacić 0,70 euro, natomiast pakiet dwunastu wypieków wyceniono na 8 euro. W przeliczeniu na złotówki daje to około 3 zł za jednego pączka, co stanowi ogromną przebitkę względem ceny zakupu.
Ceny pączków i podobnych wypieków w Berlinie
Warto jednak spojrzeć na tę ofertę z perspektywy niemieckiego konsumenta. Lokalne cukiernie, takie jak modne Brammibal’s Donuts, sprzedają swoje wyroby w cenach oscylujących wokół 4,50–4,80 euro. Nawet w najtańszych punktach gastronomicznych na stacjach metra czy w sieciówkach typu BackWerk, ceny najprostszych pączków zaczynają się od 1,20 euro. W małych, rodzinnych zakładach za klasycznego „Berliner Pfannkuchen” trzeba zapłacić nawet ponad 2 euro. W tym kontekście towar z Polski, wyceniony na 70 centów, jawi się jako wyjątkowa okazja.
Internauci komentują. Od pochwał po uszczypliwości
Pod wpisem pojawiły się setki opinii. Choć intencją autora zdjęcia było wytknięcie rodakom „cebulactwa”, większość komentujących stanęła w obronie sprzedawców. Internauci docenili zmysł handlowy i zaradność.
„I co w tym złego?”
„Brawo za kreatywność”
„Bardzo dobrze, niech robią”
„A Niemcy chętnie kupują, ja też”
„Mogłeś zrobić taki sam interes”
„Każdy sposób dobry, żeby zarobić”
„Dobrze, że coś robią, a nie na socjalu siedzą i pierdzą w stołek”
„Świetnie, polskie najlepsze”
„Niech robią”
„Żal d..e ściska? Czy o co chodzi?”
„Ja im nie żałuję, niech sprzedadzą wszystko i niech im się wiedzie”
„Dwie dziewczyny to sprzedają z okolic Zielonej Góry, super dziewczyny”
„I co, zajadają się niemiaszki?”
Zdarzały się również głosy krytyczne wobec samego autora posta:
„Głupim Polaczkiem jest ten, kto napisał post”
Niektórzy zwrócili uwagę na inne produkty widoczne na zdjęciu, chwaląc asortyment stoiska:
„Te ogórki mnie interesują! Gdzie to jest?”
„Pyszne wyroby, polecam”. Polskie stoisko znane wśród Polonii
Użytkownicy szybko zidentyfikowali sprzedawczynie. Według informacji pojawiających się w wątku, są to kobiety dobrze znane miejscowej Polonii. Można je spotkać w okolicach Rathaus Spandau oraz w Havelpark, gdzie oferują nie tylko pączki, ale również domowe wypieki i inne produkty.
Polska przedsiębiorczość nie zna granic
Mimo zaczepnego tonu pierwotnego wpisu, społeczność odebrała całą sytuację z dużym dystansem i humorem. Dla większości obserwatorów jest to klasyczny przykład rynkowej zasady: tanio kupić, drożej sprzedać. Zdolność zamienienia 5 groszy w 3 złote została uznana za przejaw zaradności, a nie powód do wstydu, co dobitnie wybrzmiało w setkach komentarzy pod zdjęciem.
