Szczecińska prokuratura prowadzi śledztwo wymierzone w dwóch funkcjonariuszy z lokalnego komisariatu. Oficjalnym powodem działań jest przekroczenie uprawnień przez stróżów prawa, jednak z nieoficjalnych informacji wynika, że sprawa dotyczy brutalnego aktu na sprawcy przestępstwa na tle seksualnym. Jak poinformował Zbigniew Stonoga, poszkodowanym ma być więzień skazany za skrzywdzenie małego dziecka. W rozmowie z Onetem prokurator Julia Szozda z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie bardzo oszczędnie wypowiada się o trwających czynnościach. Potwierdziła jedynie fakt prowadzenia postępowania przeciwko mundurowym za nadużycie władzy, zaznaczając przy tym, że śledztwo obejmuje również kwalifikacje z „innych artykułów”.
Śledczy kategorycznie odmawiają podania dokładnych paragrafów, co według doniesień Onetu powoduje jedynie lawinę narastających spekulacji wokół całej sytuacji. Dziennikarze portalu dotarli do kuluarowych informacji, z których wynika, że funkcjonariusze faktycznie mierzą się z oskarżeniami o charakterze seksualnym. Dwóch policjantów miało rzekomo dokonać napaści na mężczyźnie aresztowanym za krzywdzenie niemowlaka.
Dramat rozpoczął się pod koniec sierpnia 2024 roku na terenie Szczecina. Wtedy to matka 9-miesięcznej dziewczynki wyszła z domu, powierzając dziecko opiece swojego partnera. Po powrocie kobieta natychmiast zauważyła u córki niepokojące obrażenia oraz ślady krwi, które jednoznacznie sugerowały drastyczne wykorzystanie. Na miejsce błyskawicznie wezwano pomoc, w wyniku czego ranna dziewczynka została przetransportowana do placówki medycznej, a jej oprawcę ujęto. Sąd potraktował sprawcę z pełną surowością, ponieważ mężczyzna został skazany na 20 lat bezwzględnego więzienia za swój potworny czyn.
Wydarzenia przybrały jednak niespodziewany obrót, gdy wyszło na jaw, co rzekomo wydarzyło się po aresztowaniu zwyrodnialca. Dwóch interweniujących policjantów miało potraktować mężczyznę w dokładnie ten sam sposób, w jaki on skrzywdził niemowlę. Zatajenie tego incydentu udawało się przez ponad rok, dopóki do organów ścigania nie wpłynęło oficjalne zawiadomienie w tej sprawie. Według doniesień opublikowanych przez Zbigniewa Stonogę, zmowę milczenia przerwała policjantka z tej samej jednostki, zgłaszając sprawę przełożonym, co ostatecznie doprowadziło do postawienia jej kolegom formalnych zarzutów.
Szczecińska Komenda Miejska Policji całkowicie odcina się od medialnych doniesień i odmawia udzielania jakichkolwiek komentarzy. Portal Onet zdołał jedynie potwierdzić informację, że do czasu prawomocnego zakończenia śledztwa obaj podejrzani funkcjonariusze zostali natychmiast odsunięci od pełnienia obowiązków służbowych. Wobec zatrzymanych zastosowano początkowo środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania. Złożone przez nich zażalenie okazało się jednak skuteczne, a sąd uchylił areszt, zamieniając go ostatecznie na policyjny dozór.
Postępowanie mające na celu pełne wyjaśnienie okoliczności tego szokującego zdarzenia nadal pozostaje w toku. Organy ścigania nieustannie badają ten wątek.