Spis treści
- Pożar "domku grabarza" na Pomorzanach. Zabytek w Szczecinie zniszczony
- Historia "domku grabarza" w Szczecinie. Zaskakujące przeznaczenie budynku
- Park Pomorzański to dawna nekropolia. Co stało się z Cmentarzem Pomorzańskim?
- Galeria sztuki i antykwariat. Jak niszczał "domek grabarza"?
- Przyszłość "domku grabarza" po pożarze
Pożar "domku grabarza" na Pomorzanach. Zabytek w Szczecinie zniszczony
Płomienie pojawiły się w piątkowy wieczór, co wymusiło interwencję kilku zastępów straży pożarnej. Żywioł błyskawicznie objął znaczną część pustostanu zlokalizowanego na obrzeżach Parku Pomorzańskiego im. gen. Józefa Dowbora-Muśnickiego. Dokładne przyczyny wybuchu ognia oraz przyszłość gmachu pozostają na ten moment wielką niewiadomą, jednak skala zniszczeń jest ogromna.
Należy zaznaczyć, że kondycja techniczna budynku pozostawiała wiele do życzenia jeszcze przed pożarem. Obiekt od dawna świecił pustkami, jego mury szpeciły różnorodne malunki i napisy, a do wnętrza nagminnie wchodziły osoby nieupoważnione.
Nawet 48 godzin po ugaszeniu ognia, teren wciąż nie doczekał się właściwej ochrony. W trakcie niedzielnych oględzin drzwi do zrujnowanego gmachu stały otworem, część szyb była porozbijana, a wejście do środka nie stanowiło żadnego wyzwania. Należy jednak pamiętać, że przekraczanie progu to ogromne ryzyko. Pożar drastycznie osłabił konstrukcję nośną, a zalegające wewnątrz spalone fragmenty i gruzowisko stwarzają bezpośrednie niebezpieczeństwo dla każdego, kto tam wejdzie.
Historia "domku grabarza" w Szczecinie. Zaskakujące przeznaczenie budynku
Chociaż mieszkańcy Pomorzan od lat używają wobec niego określenia „domek grabarza”, w rzeczywistości nazwa ta mija się z faktami. W przeszłości gmach ten był po prostu siedzibą cmentarnego ogrodnika oraz zarządcy. Wybudowano go u schyłku XIX stulecia, najpewniej w okolicach 1889 roku, jako niezbędne zaplecze dla potężnej ewangelickiej nekropolii, funkcjonującej pod nazwą Cmentarz Pomorzański.
To właśnie z tego miejsca koordynowano funkcjonowanie nekropolii oraz nadzorowano wszelkie prace przy pielęgnacji cmentarnej zieleni. Co niezwykle interesujące, działka z zabytkowym domem do dziś stanowi osobny teren względem okalającego go parku, pomimo że sam cmentarz został wymazany z miejskiej mapy wiele dekad temu.
Park Pomorzański to dawna nekropolia. Co stało się z Cmentarzem Pomorzańskim?
Teren, po którym obecnie spacerują mieszkańcy jako po Parku Pomorzańskim, w przeszłości służył jako miejsce pochówków. Decyzja władz Szczecina z 30 września 1865 roku przypieczętowała utworzenie tam nowej nekropolii dla parafii św. Jakuba. Przez kolejne dziesięciolecia to właśnie tam grzebano zmarłych z nieustannie rozrastającej się dzielnicy Pomorzany.
Kres istnienia cmentarza nadszedł po zakończeniu II wojny światowej. Rozpoczęto wówczas jego stopniową likwidację, usuwając wszystkie płyty nagrobne i przekształcając ten obszar w rekreacyjny park miejski. Obecnie tę zieloną enklawę wyznaczają ulice Starkiewicza, Grudziącka, al. Powstańców Wielkopolskich oraz tory kolejowe. Wielu przechodniów kompletnie nie ma pojęcia, że relaksuje się na dawnym cmentarzu.
Galeria sztuki i antykwariat. Jak niszczał "domek grabarza"?
Przez całe dekady wspomniany gmach był jednym z nielicznych ocalałych dowodów na istnienie zlikwidowanej nekropolii. Ten niepozorny, zbudowany z cegły domek, zlokalizowany tuż przy chodniku, doskonale wrył się w pamięć lokalnej społeczności. Gdy wojenna zawierucha dobiegła końca, obiekt stracił swoje cmentarne przeznaczenie i przez lata adaptowano go do zupełnie nowych ról. Przez pewien czas funkcjonowały w nim antykwariat oraz galeria sztuki, by finalnie całkowicie opustoszeć.
Z biegiem czasu budowla nie doczekała się solidnej ochrony przed intruzami. Nieużytkowany pustostan systematycznie dewastowano, a prowizoryczne osłony z dykty, którymi łatano dziury po drzwiach i oknach, nie stanowiły żadnej przeszkody. Chuligani raz za razem niszczyli te zabezpieczenia, co tylko ułatwiało kolejne wtargnięcia i przyspieszało postępującą degradację cennego zabytku.
W ostatnich sezonach gmach ten urósł do rangi symbolu rażących zaniedbań, a nie dbałości o historyczne dziedzictwo miasta. Budowla wprawdzie widniała w Gminnej Ewidencji Zabytków Miasta Szczecin, lecz ten fakt nie uchronił jej przed dramatycznym popadaniem w coraz bardziej zaawansowaną ruinę.
Przyszłość "domku grabarza" po pożarze
Tragiczny w skutkach pożar z 9 października stawia dalsze istnienie gmachu pod wielkim znakiem zapytania. Dla szerokiego grona szczecinian był to ostatni fizyczny ślad przypominający o transformacji cmentarza w tereny zielone. Jeżeli zniszczonego obiektu nie uda się zrewitalizować, miasto bezpowrotnie utraci kolejny ważny element swojej historycznej tożsamości.
Należy przypomnieć, że choć dawna rezydencja zarządcy nekropolii nie znajduje się w ogólnopolskim rejestrze zabytków, to została uwzględniona w Gminnej Ewidencji Zabytków Miasta Szczecin. W praktyce oznacza to tyle, że ewentualne kroki dotyczące jej dalszych losów muszą bezwzględnie brać pod uwagę wartość historyczną budowli i zostać skonsultowane z odpowiednimi służbami konserwatorskimi.
