Sytuacja na zachodniej granicy pozostaje pod ścisłym nadzorem Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie. Niepokój w branży tlił się już od połowy ubiegłego roku, gdy na przejściach pojawiali się samozwańczy strażnicy. Obecnie jednak ciężar weryfikacji podróżnych spoczywa na barkach oficjalnych służb obu państw.
Wpływ kontroli na zachodniopomorski biznes
Zdaniem Hanny Mojsiuk, prezes szczecińskiej izby, dotychczasowe działania służb nie sparaliżowały życia regionu. Funkcjonariusze starają się, aby procedury przebiegały płynnie i nie uderzały w lokalny biznes czy mieszkańców regularnie przekraczających granicę.
- Nie jesteśmy zaskoczeni. Kontrole nigdy nie są przyjemne, ale zauważamy, że te w relacji Szczecin – Pomorze Zachodnie – Niemcy nie są uciążliwe, a strona niemiecka robi wszystko, by przebiegały one możliwie spokojnie, sprawnie i nie były uciążliwe dla osób fizycznych, ale także dla przedsiębiorców. Kontrole nie generują w naszym regionie wielkich utrudnień i nie otrzymujemy sygnałów, by dochodziło do poważnych utrudnień i kolejek na granicach w Kołbaskowie, Rosówku czy Lubieszynie – mówi Hanna Mojsiuk.
Mimo względnego spokoju, eksperci dostrzegają zagrożenia. Zatory tworzą się głównie podczas załamań pogody, paraliżując ruch ciężarówek. Brakuje również szerszej debaty na temat tego, jak stała obecność służb wpłynie na atrakcyjność inwestycyjną oraz turystykę w pasie przygranicznym.
- Czy turyści rezygnują z wypoczynku w naszym regionie? W jakiej kondycji jest handel na pograniczu? Czy dla inwestorów pogranicze jest nadal atrakcyjne? Brakuje mi dyskusji na ten temat – dodaje Hanna Mojsiuk.
Logistyka w cieniu geopolityki
Głosy płynące z sektora TSL (transport, spedycja, logistyka) są znacznie bardziej sceptyczne. Dla firm przewozowych każda minuta postoju to realny koszt. Przemysław Hołowacz z Grupy CSL wskazuje, że fundamentem sprawnej logistyki jest swoboda przepływu, która obecnie została zachwiana.
Polecany artykuł:
- Geopolityka jest w roku 2024 największą niewiadomą i zagadką. Przedsiębiorcy zgadzają się, że bezpieczeństwo jest najważniejsze, ale dla nas też liczy się pewna przewidywalność, a coraz trudniej jest zaplanować np. łańcuch dostaw czy czas trwania załadunku i rozładunku towaru w porcie jeżeli nie jesteśmy przewidzieć czasu transportu ze względu na kontrole na granicach – mówi Przemysław Hołowacz.
Z perspektywy przewoźników drogowych sytuacja wygląda różnie w zależności od lokalizacji. Dariusz Matulewicz, szef Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych, wskazuje na dramatyczną sytuację na przejściu w Świecku, gdzie kierowcy tracą w korkach wiele godzin.
- Nie spodziewamy się, by w roku 2024 cokolwiek się w tym temacie zmieniło. Oby tylko nie było gorzej – dodaje Matulewicz.
Decyzja o wydłużeniu restrykcji stawia pod znakiem zapytania przyszłość strefy Schengen w jej dotychczasowym kształcie. Gospodarka, zwłaszcza ta oparta na eksporcie i imporcie, musi przygotować się na scenariusz, w którym widok pogranicznika staje się stałym elementem krajobrazu.
