Mieszkańcy walczą o komfortowy dojazd do szpitala. Miasto podjęło ostateczną decyzję

2026-02-17 10:39

Szczecinianie domagają się reaktywacji linii pospiesznej G, która przez lata łączyła centrum ze szpitalem w Zdunowie. Po jej zawieszeniu podróż stała się dla wielu koszmarem, a czas dojazdu drastycznie się wydłużył. Władze miasta stawiają sprawę jasno i ucinają spekulacje dotyczące powrotu popularnego połączenia, zasłaniając się wysokimi kosztami.

Mieszkańcy chcą przywrócenia linii G

i

Autor: Grzegorz Kluczyński

Historia szybkiego połączenia

Linia pospieszna oznaczona literą G zadebiutowała na szczecińskich ulicach w 2003 roku. Jej głównym celem było usprawnienie transportu do specjalistycznego szpitala w Zdunowie oraz skomunikowanie odległych osiedli. Autobusy kursowały na trasie obejmującej m.in. Plac Rodła, Basen Górniczy i Kijewo, kończąc bieg w Wielgowie. Przez blisko dwie dekady było to najefektywniejsze rozwiązanie, pozwalające dotrzeć z centrum na peryferia w zaledwie 35 minut.

Obecne realia podróży

Sytuacja uległa drastycznej zmianie po zawieszeniu kursów w 2021 roku. Obecnie pasażerowie są skazani głównie na linie 73 i 93, startujące z Basenu Górniczego. Logistyka przejazdu uległa znacznemu pogorszeniu, a łączny czas podróży do placówki medycznej przekracza często 60 minut. Lista problemów, z jakimi mierzą się podróżni, jest długa:

  • sam dojazd z Wielgowa do punktu przesiadkowego zajmuje ponad 30 minut,
  • pasażerowie muszą liczyć się z koniecznością uciążliwych przesiadek,
  • częstotliwość kursowania obecnych linii jest oceniana jako niewystarczająca.

Mieszkańcy Śródmieścia obrazowo opisują codzienne zmagania z komunikacją miejską, porównując je do telewizyjnych programów survivalowych.

- Dojazd do szpitala w Zdunowie jest jak program Azja Express. Wyścig z czasem i niepewność, czy zdąży się na przesiadkę albo czy autobus w ogóle przyjedzie. A podróż taksówką na drugi koniec miasta to ogromny koszt. Jak ktoś nie ma samochodu, to ma naprawdę duży problem — mówi mieszkaniec Śródmieścia.

Stanowisko magistratu jest jasne

Temat powrócił za sprawą interpelacji złożonej przez radnego Romana Herczyńskiego. Odpowiedź z magistratu nie pozostawia jednak złudzeń. Zastępca prezydenta Łukasz Kadłubowski kategorycznie stwierdził, że Szczecin nie zamierza reaktywować tego połączenia. Swoją decyzję argumentował względami finansowymi, wyliczając, że roczny koszt funkcjonowania linii wyniósłby ponad 2 mln zł. Urzędnicy sugerują korzystanie z istniejącej siatki połączeń oraz kolei.

„Gmina Miasto Szczecin nie planuje przywrócenia kursowania linii pospiesznej G”

— napisał zastępca prezydenta w oficjalnej odpowiedzi na interpelację radnego.

Kolej nie rozwiązuje problemu

Teoretyczną alternatywą ma być Szczecińska Kolej Metropolitalna, jednak pasażerowie punktują jej istotne wady. System wciąż jest niekompletny, a brak integracji taryfowej wymusza zakup osobnych biletów u przewoźnika Polregio. Dodatkowym utrudnieniem jest lokalizacja przystanku, ponieważ od stacji do szpitala trzeba iść piechotą blisko kilometr przez las. W ocenie lokalnej społeczności SKM nie stanowi realnego zastępstwa dla zlikwidowanego autobusu.

Widmo paraliżu drogowego

Sytuacja może stać się jeszcze bardziej dramatyczna w związku z planowanymi inwestycjami drogowymi. Zbliża się budowa odcinka drogi ekspresowej S10 na trasie Kijewo–Zdunowo. Zgodnie z prognozami, decyzja ZRID ma zostać wydana w pierwszej połowie 2026 roku, a roboty potrwają do 2028 roku. Inwestycja ta najprawdopodobniej zablokuje Szosę Stargardzką, co może całkowicie sparaliżować kursowanie linii 73 i 93.

Mieszkańcy kontra urząd

Mimo licznych petycji i apeli wskazujących na pogarszający się komfort życia, władze miasta nie zmieniają strategii. Szczecinianie ostrzegają, że bez szybkiego łącznika całe dzielnice staną się odciętą od świata "wyspą komunikacyjną". Na ten moment jednak argument finansowy wygrywa z potrzebami pacjentów i mieszkańców peryferyjnych osiedli.

Sonda
Jak oceniasz szczecińską komunikację miejską?
Dlaczego w Szczecinie tramwaje jeżdżą tyłem?