Spis treści
- Ponad 70 sklepów znika z mapy. „To poważny problem dla starszych klientów”
- Największe sieci tną koszty. Dziesiątki sklepów do likwidacji
- Gdzie mogą zniknąć sklepy?
- Pracownicy w niepewności. „Nie mogą zostać sami sobie”
- Niemieckie miasta szukają ratunku
- Co to oznacza dla Polaków?
- KiK też tnie koszty. Zamknięcia w całej Europie i krótsze godziny otwarcia
Ponad 70 sklepów znika z mapy. „To poważny problem dla starszych klientów”
Rynek handlowy za naszą zachodnią granicą przechodzi drastyczne zmiany. Jak donosi serwis branżowy KA Insider, trzy wiodące niemieckie sieci spożywcze podjęły decyzję o likwidacji ponad 70 punktów handlowych na terenie całego kraju. Redukcje dotyczą nie tylko wielkich aglomeracji, ale również mniejszych ośrodków, gdzie markety często pełniły funkcję jedynego źródła zaopatrzenia. Dziennikarze zwracają uwagę na szczególnie trudną sytuację seniorów, dla których lokalny sklep był kluczowy.
„To poważny problem dla starszych klientów. Dłuższe trasy są dla nich trudne do pokonania”
Decyzje o zamykaniu placówek podyktowane są twardym rachunkiem ekonomicznym. Właściciele sieci wskazują na gwałtownie rosnące koszty energii oraz presję płacową, które w połączeniu z odpływem klientów do dyskontów i sektora e-commerce, czynią utrzymanie tradycyjnych supermarketów nieopłacalnym. Dawny model biznesowy, oparty na szerokim asortymencie i gęstej siatce sklepów, przegrywa w starciu z agresywną wojną cenową.
Największe sieci tną koszty. Dziesiątki sklepów do likwidacji
Raport KA Insider ujawnia skalę planowanych cięć. Jedna z czołowych marek zamierza zamknąć ponad 40 lokalizacji, kolejna planuje wycofanie się z około 30 dużych obiektów, a trzeci gracz również zapowiada redukcję liczby placówek. Łącznie z handlowej mapy Niemiec zniknie ponad 70 sklepów, co dla konsumentów oznacza konieczność zmiany przyzwyczajeń zakupowych.
„Dla klientów oznacza to dłuższe trasy, mniejszy wybór i potencjalnie wyższe ceny”
Gdzie mogą zniknąć sklepy?
Mimo braku kompletnej, oficjalnej listy adresów przeznaczonych do likwidacji, wiadomo już, które regiony ucierpią najbardziej. Kaufland w latach 2024-2025 przeprowadził lub planuje zamknięcia w Saksonii, Nadrenii Północnej-Westfalii oraz Badenii-Wirtembergii. Z kolei Edeka, planująca likwidację ponad 40 punktów, skupia się na dwóch obszarach: małych miejscowościach, gdzie ich sklep był monopolistą, oraz centrach dużych miast, z których odpłynęli klienci.
Sieć Rewe również nie pozostaje w tyle, ograniczając swoją obecność w różnych landach, zarówno w metropoliach, jak i na prowincji. Przedstawiciele firmy potwierdzają, że obecne działania są elementem szeroko zakrojonej restrukturyzacji biznesu.
Pracownicy w niepewności. „Nie mogą zostać sami sobie”
Fala likwidacji uderza nie tylko w kupujących, ale przede wszystkim w personel. Choć część załogi otrzymuje oferty przeniesienia do innych filii, wielu kasjerów i magazynierów staje w obliczu konieczności poszukiwania nowego zatrudnienia. W sprawę angażują się związki zawodowe, które apelują o systemowe wsparcie dla zwalnianych.
„Pracownicy nie mogą zostać pozostawieni sami sobie”
Organizacje pracownicze domagają się wdrożenia programów osłonowych oraz zapewnienia szkoleń, które pozwolą osobom tracącym pracę na szybki powrót na rynek.
Niemieckie miasta szukają ratunku
Władze lokalne starają się przeciwdziałać powstawaniu pustyń handlowych. Niektóre samorządy kuszą nowych inwestorów ulgami podatkowymi, inne szukają rozwiązań alternatywnych. Coraz częściej mówi się o tworzeniu sklepów obywatelskich, uruchamianiu mobilnych punktów zakupowych czy wspieraniu małego, lokalnego handlu. Włodarze miast zdają sobie sprawę, że dla osób starszych i niezmotoryzowanych sklep spożywczy to kluczowy element infrastruktury społecznej.
Co to oznacza dla Polaków?
Zmiany na niemieckim rynku bezpośrednio dotkną mieszkańców polskich terenów przygranicznych, od Szczecina aż po Zgorzelec. Jeśli fala zamknięć obejmie miejscowości położone blisko granicy, Polacy muszą liczyć się z:
- wydłużeniem trasy do najbliższego dyskontu,
- mniejszą dostępnością towarów,
- utrudnionym dostępem do popularnej „chemii z Niemiec”,
- wzrostem cen w placówkach, które przetrwają na rynku.
Nasilająca się redukcja sieci handlowej może sprawić, że regularne wypady na zakupy za Odrę przestaną być opłacalne.
KiK też tnie koszty. Zamknięcia w całej Europie i krótsze godziny otwarcia
Niepokojące wieści płyną również z sektora odzieżowego. Znana w Polsce sieć KiK ogłosiła plan szerokiej restrukturyzacji, obejmujący całą Europę, ze szczególnym uwzględnieniem rodzimego rynku niemieckiego. Firma walczy ze spadkiem sprzedaży i rosnącymi kosztami, co skutkuje decyzją o zamykaniu nierentownych sklepów. Dodatkowo klienci muszą przygotować się na skrócenie godzin otwarcia istniejących punktów.
