Guz wielkości grejpfruta w mózgu dziecka. Kuba zakończył onkologiczną walkę w Szczecinie

12-letni Kuba pochodzący z Koszalina pokonał nowotwór. Chłopiec uderzył w "Dzwon Zwycięzcy" znajdujący się w szpitalu przy ul. Unii Lubelskiej w Szczecinie, co symbolizuje definitywny koniec męczącej terapii onkologicznej, licznych operacji i naświetlań.

Głośny powrót 12-latka

Kuba Dudkiewicz zjawił się w klinice onkologii dziecięcej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w iście gwiazdorskim stylu, mimo że niedawno mierzył się z guzem mózgu rozmiarem przypominającym grejpfruta. Przed szczecińską placówkę podjechał białą limuzyną, a jego asystę stanowili motocykliści i funkcjonariusze policji. W otoczeniu fruwającego konfetti oraz złotych balonów, młody pacjent wkroczył na czerwony dywan, by trzykrotnie rozkołysać „Dzwon Zwycięzcy”, symbolizujący koniec trudnego leczenia.

Z ust prof. Jarosława Peregud-Pogorzelskiego padły ważne słowa potwierdzające pełną remisję choroby. Lekarz podkreślił, że od teraz z chłopcem chce spotykać się wyłącznie na wizytach kontrolnych. 12-latek wspólnie ze swoją mamą wygłosił sentencję wyrytą obok dzwonu: „Leczenie zakończone. Ruszam w dalszą drogę.”.

Groźny guz i natychmiastowa operacja w szpitalu

Początki problemów zdrowotnych 12-latka wydawały się niegroźne, obejmując ból głowy, nudności oraz kłopoty z utrzymaniem równowagi. Prawdziwa diagnoza pojawiła się we wrześniu 2023 r., kiedy to tomografia wykazała potężnego guza zlokalizowanego w móżdżku. Neurochirurg prof. Leszek Sagan natychmiast skierował chłopca na blok operacyjny.

Przebyty zabieg początkowo skazał młodego pacjenta na wózek inwalidzki, a późniejsze zabiegi chemioterapii i radioterapii niezwykle osłabiły jego organizm. Jak przyznaje matka chłopca, pani Elżbieta, konieczne były częste, niekiedy odbywające się co drugi dzień, transfuzje krwi.

Proces leczenia oficjalnie sfinalizowano w maju 2025 r., jednak pełne wyleczenie potwierdzono dopiero po upływie roku. Od tego momentu harmonogram nastolatka to już tylko profilaktyczne wizyty u specjalistów i badania obrazowe.

Świętowanie i wyjazd do Disneylandu

Według opinii dyrektora placówki, dra Jarosza, przypadek 12-latka należy do najbardziej poruszających w historii ostatnich lat działalności szpitala. Lekarz zaznacza, że za brzmieniem Dzwonu Zwycięzcy kryją się miesiące wyczerpującej terapii, skomplikowane decyzje lekarzy i determinacja całej rodziny.

Stowarzyszenie Muszkieterowie Szpiku, które jest fundatorem symbolicznego dzwonu, zorganizowało dla nastolatka uroczystość i przekazało mu bilet na wymarzony wyjazd do Disneylandu. W celebrowaniu uczestniczyli m.in. pracownicy szpitala, inni mali pacjenci, mundurowi oraz pluszowy "Gryfik".

Pani Elżbieta, matka Kuby, podzieliła się swoimi radosnymi planami. Najpierw wspólnie odwiedzą Paryż, później wybiorą się na wakacje, a we wrześniu nastolatek wróci do normalnej nauki w szkolnej ławce.

Historia Dzwonu Zwycięzcy z USA

Zwyczaj uderzania w „Dzwon Zwycięzcy” pochodzi z 1996 r. z USA. Zainicjował go kontradmirał Irve Charles LeMoyne, który po zakończonej radioterapii zostawił w placówce okrętowy dzwon wykonany z mosiądzu. W marynarce wojennej jego dźwięk oznacza koniec służby, natomiast na oddziałach onkologicznych to tryumf nad rakiem.

Szczecińska lista wygranych zawiera już podpisy kilkudziesięciu wyleczonych pacjentów. Z początkiem tygodnia do tego prestiżowego grona dołączył młody koszalinianin.

Remisja bez wznowy

Ostatnie wyniki badań potwierdzają brak wznowy. 12-latek oficjalnie pozostaje w fazie remisji, a specjaliści są dobrej myśli, przewidując, że ten stan się utrzyma. Po trudnych doświadczeniach przed młodym człowiekiem otwiera się czas na edukację, wyjazdy i relizację pasji.

Sonda
Czy osoby chorujące na nowotwory mogą liczyć w Polsce na wystarczającą opiekę?
Gadaj Zdrów - Nowotwór piersi i powikłania