Spis treści
Akt oskarżenia w sprawie fałszywych L4
Akt oskarżenia w sprawie prowadzonej przez Prokuratora Rejonowego Szczecin-Śródmieście trafił już do Sądu Rejonowego Szczecin-Centrum. Na ławie oskarżonych zasiądą K.S. oraz Ł.A., którym śledczy zarzucają poświadczanie nieprawdy w dokumentacji medycznej oraz udzielanie świadczeń zdrowotnych bez wymaganych uprawnień.
Z ustaleń organów ścigania wynika, że nielegalna działalność trwała od lipca 2022 roku do lutego 2024 roku. Przez ten okres sporządzono dokumentację dla 145 osób, w której fałszywie odnotowywano przeprowadzenie badania przez uprawnionego do tego lekarza.
- Zarzuty dotyczą wystawiania dokumentacji lekarskiej, w której niezgodnie z rzeczywistym stanem rzeczy wskazywano, że pacjenci zostali poddani bezpośredniemu badaniu przez osobę uprawnioną do przeprowadzenia takiego badania – przekazała prok. Julia Szozda z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.
Jak działał proceder wystawiania lewych zwolnień lekarskich?
W trakcie postępowania wyszło na jaw, że 71-letni lekarz działał w porozumieniu z 43-latkiem, który nie miał żadnego wykształcenia ani prawa do diagnozowania i leczenia ludzi. Pomimo braku kwalifikacji młodszy z mężczyzn rozmawiał z klientami i na własną rękę decydował o przyznaniu im zwolnienia lekarskiego.
Śledczy wskazują, że w praktyce to właśnie Ł.A. przeprowadzał rzekome „badania” zgłaszających się osób, podczas gdy oficjalne formularze sygnowano danymi 71-letniego lekarza K.S. Taki mechanizm pozwalał na fabrykowanie teczek medycznych potwierdzających fikcyjne wizyty.
Koszt zdobycia takiego zaświadczenia L4 wahał się od kilkudziesięciu do nawet kilkuset złotych i zależał bezpośrednio od tego, na jak długo miało zostać wypisane zwolnienie.
Lewe L4 wystawiano nawet podczas urlopu lekarza
Śledztwo ujawniło również, że proceder nie był przerywany nawet wtedy, gdy 71-letni medyk wyjeżdżał na urlop. Z wcześniejszych ustaleń wynika, że wiele dokumentów wystawiono w dniach, kiedy lekarza fizycznie nie było w gabinecie.
Funkcjonariusze z wydziału antykorupcyjnego przesłuchali w toku czynności przeszło 200 świadków. Zebrany materiał dowodowy pozwolił na potwierdzenie, że przynajmniej 145 pacjentów dostało zwolnienia lekarskie na bazie sfałszowanych dokumentów.
Ile zarobili oskarżeni na fikcyjnych zwolnieniach lekarskich?
Zdaniem oskarżyciela publicznego obaj mężczyźni współpracowali ze sobą w pełnym porozumieniu, a ich główną motywacją była chęć szybkiego wzbogacenia się na nielegalnym procederze.
„Ustalono, że występki były podejmowane w krótkich odstępach czasu, w wykonaniu z góry powziętego zamiaru oraz w celu osiągnięcia korzyści majątkowej w kwocie co najmniej 20 tysięcy złotych. Oskarżeni uczynili sobie z popełniania tych przestępstw stałe źródło dochodu” – poinformowała prok. Julia Szozda.
Prokurator postawił 71-letniemu lekarzowi zarzut fałszowania dokumentacji medycznej, z kolei 43-letni wspólnik odpowie za współudział w przestępstwie i bezprawne wykonywanie obowiązków zastrzeżonych wyłącznie dla medyków.
Jaka kara grozi za wystawianie fałszywych L4?
Żaden z podejrzanych nie wchodził wcześniej w konflikt z prawem. Mężczyźni w pełni potwierdzili swoją winę i złożyli wnioski o dobrowolne poddanie się karze.
- Oskarżeni przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów, a ich wyjaśnienia były zgodne z materiałem dowodowym zgromadzonym w toku śledztwa. W związku z tym prokurator skierował do sądu wniosek o wydanie wyroku skazującego bez przeprowadzania rozprawy – wyjaśnia prok. Julia Szozda.
Śledczy przystali na propozycję kary 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na okres dwóch lat. Oprócz tego prokuratura domaga się nałożenia grzywny, zwrotu nielegalnie zarobionych pieniędzy, ustanowienia dozoru kuratorskiego oraz zobowiązania sprawców do raportowania sądowi przebiegu okresu próby. Zaakceptowanie tych warunków przez sąd pozwoli na zamknięcie sprawy bez konieczności organizowania tradycyjnego procesu.