Rolnicy wskazują na decyzje administracyjne o zakazie zgromadzeń, które ich zdaniem są wydawane z naruszeniem prawa i terminów ustawowych. Największe emocje budzi jednak argumentacja sądów. W jednym z przypadków sąd miał uzasadnić zakaz względami ekologicznymi, wskazując, że tak duża liczba ciągników w jednym miejscu generuje zbyt wysoką emisję dwutlenku węgla.
Do tej pory rolnicy starali się działać w sposób cywilizowany i przewidywalny. Współpracowali z Centrum Zarządzania Kryzysowego oraz policją, dbając o to, by protesty były zgłoszone, a kierowcy poinformowani o objazdach. Teraz ta strategia może się zmienić.
Jednak jak zapowiadają gospodarze w planach są spontaniczne zgromadzenia.
Organizatorzy podkreślają, że skala protestu wykracza już poza środowisko rolnicze. Zauważają, że do manifestacji zaczynają dołączać zwykli obywatele, którzy z rolnictwem na co dzień nie mają nic wspólnego.
Zaczynają rozumieć, o co walczymy. To nie jest walka tylko o nas, rolników, ale tak naprawdę o szeroko pojętych konsumentów w całym kraju - mówi rolnik Paweł Toporek.
Gospodarze dają jasno do zrozumienia, że mimo problemów prawnych, ich determinacja w kwestii postulatów pozostaje niezmienna.