Spis treści
Dramatyczne okoliczności: jeden wpadł, drugi ratował
Dramat rozegrał się w sobotę po godzinie 14:00. Jak poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Szczecinie, Julia Szozda, bracia weszli na teren ogrodzony, ignorując zamkniętą kłódkę i tabliczki z zakazem. Pokonali metalowy płot, by dostać się w pobliże wody. Śledczy ustalili, że podczas zabawy nad brzegiem, jeden z chłopców wpadł do środka, a drugi natychmiast próbował wyciągnąć go na powierzchnię. Starszy z nich czuje się dobrze, jednak stan dziewięciolatka jest określany jako krytyczny.
Natychmiastowa reakcja świadków i służb na miejscu
Tonących chłopców dostrzegli przechodnie, którzy niezwłocznie wyciągnęli ich z wody na ląd. Starszy kapitan Franciszek Goliński z Państwowej Straży Pożarnej w Szczecinie potwierdził, że ratunku udzieliły osoby postronne. Szybko pojawiły się służby: trzy wozy strażackie, policja oraz medycy, którzy niezwłocznie przystąpili do resuscytacji. Akcja zakończyła się sukcesem, a przywrócenie krążenia pozwoliło na przewiezienie ofiar do szpitala. W celu upewnienia się, że w wodzie nie ma nikogo więcej, zbiornik został dokładnie zbadany przez strażackiego płetwonurka.
Kluczowe nagrania wideo. Na terenie nie było nikogo innego
Funkcjonariusze policji dokładnie przejrzeli materiał zarejestrowany przez kamery monitoringu szkoły. Wynika z nich jasno, że na terenie między placówką a boiskiem, gdzie zlokalizowany jest basen, znajdowali się tylko dwaj bracia. Aspirant Paweł Pankau z Komendy Miejskiej Policji w Szczecinie zapowiedział, że kolejnym krokiem będzie przesłuchanie naocznych świadków i zabezpieczenie wszystkich istotnych dowodów wideo.
Prokuratorskie śledztwo w sprawie narażenia życia
Na miejscu zdarzenia obecny był prokurator, który bezpośrednio nadzorował oględziny. Według prokurator Szozdy, wszystkie podejmowane obecnie czynności zmierzają do sprawdzenia, czy doszło do bezpośredniego narażenia życia lub zdrowia poszkodowanych. Kluczowe będzie ustalenie, czy teren basenu był w odpowiedni sposób chroniony przed dostępem osób niepowołanych. Weryfikowane jest także to, czy ewentualne niedopatrzenia mogły przyczynić się do tego dramatu.
Gdyby nie pomoc, doszłoby do najgorszego
Tragedii udało się uniknąć wyłącznie dzięki błyskawicznej interwencji świadków. Niestety, walka o życie młodszego z braci wciąż trwa na oddziale szpitalnym. Służby robią wszystko, co w ich mocy, aby wyjaśnić, w jaki sposób dwójka dzieci sforsowała ogrodzenie i znalazła się w śmiertelnym niebezpieczeństwie tuż przy budynku szkoły podstawowej.