Zimowe szaleństwo na nartach czy snowboardzie to ogromna dawka adrenaliny, ale i realne zagrożenie zdrowotne. Paweł Skotnicki, ekspert gospodarczy i ubezpieczeniowy, przypomina, że wyjazd w góry to zupełnie inna kategoria wypoczynku niż relaks na plaży. Tutaj margines błędu jest znacznie mniejszy.
Pułapka karty EKUZ
Wielu turystów wyjeżdżających w Alpy czy Tatry Słowackie żyje w błędnym przekonaniu, że Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego (EKUZ) zapewnia pełną ochronę. To jeden z najgroźniejszych mitów.
Nie rozumiem ludzi, którzy jadą na narty, a nie mają odpowiedniego ubezpieczenia. To jest ryzykowanie życiem – ostrzega Paweł Skotnicki. – Zabezpieczenie ubezpieczeniowe ma nam zapewnić bezpieczne sprowadzenie ze stoku, transport medyczny, hospitalizację, a następnie powrót do domu i rehabilitację.
Warto pamiętać, że w wielu krajach europejskich akcje ratownicze z użyciem helikoptera są płatne w 100% z kieszeni poszkodowanego, jeśli nie posiada on prywatnej polisy. Koszt samej „podniebnej taksówki” może wynieść nawet kilkanaście tysięcy euro.
Na stoku nie jesteś sam
Nawet jeśli dysponujemy doskonałymi umiejętnościami, nie mamy wpływu na zachowanie innych. Eksperci przytaczają liczne przykłady z obecnego sezonu: zderzenia z niedoświadczonymi narciarzami czy niefortunne upadki na śliskich rampach, gdzie technika jazdy nie miała żadnego znaczenia. W takich sytuacjach kluczowe jest nie tylko ubezpieczenie kosztów leczenia, ale także OC w życiu prywatnym. Jeśli to my spowodujemy wypadek, polisa pokryje roszczenia osoby poszkodowanej.
Co powinna zawierać dobra polisa?
Zanim wepniemy narty w wiązania, warto sprawdzić, czy nasze ubezpieczenie obejmuje:
- Akcję poszukiwawczą i ratownictwo (w tym helikopter),
- Transport medyczny do Polski,
- Koszty rehabilitacji,
- Ubezpieczenie sprzętu sportowego.
Zima nie wybacza błędów
Tegoroczna zima jest uznawana za jedną z najostrzejszych w ostatnich latach, co przekłada się na ogromną liczbę urazów – od stłuczeń po skomplikowane złamania. Choć turyści częściej pamiętają o polisach przy wyjazdach zagranicznych, eksperci namawiają do przezorności również na polskich stokach i chodnikach, które bywają teraz lodowiskami.