Spis treści
- Ewolucja ruchu antyszczepionkowego
- Dramat na salach Naczelnego Sądu Lekarskiego. Orzekający są wręcz sparaliżowani
- Agresywni „kamraci” niszczą mienie. Policja ignoruje ataki na lekarzy
- Grzegorz Braun i posłowie Konfederacji klaszczą chuliganom
- Postępowania dyscyplinarne trwają latami. Lekarze omijają kary za dezinformację
- Milionowe pozwy i pseudomedycyna
- Koniec pobłażania dla chuliganów. Naczelna Izba Lekarska wynajmuje ochronę
- Starcie medycyny z dezinformacją. Sędziowie zapowiadają walkę do końca
Ewolucja ruchu antyszczepionkowego
Dzisiejsze protesty przeciwników profilaktyki zdrowotnej kojarzą się głównie z fizyczną agresją oraz promowaniem fałszywych narracji, jednak początki tego zjawiska wyglądały inaczej. Środowisko to latami rosło w siłę na zamkniętych forach dyskusyjnych, gdzie niesprawdzone informacje o medycynie krążyły w błyskawicznym tempie. Aż do pojawienia się koronawirusa polscy sceptycy stanowili nieznaczący margines społeczny, ale globalny kryzys zdrowotny doprowadził do gwałtownej eskalacji ich działań.
Prezes Naczelnego Sądu Lekarskiego Jacek Miarka w rozmowie z Wirtualną Polską trafnie diagnozuje ewolucję tego zjawiska:
„Na początku to był ruch społeczny, a teraz zrobił się społeczno‑polityczny”.
Globalny kryzys epidemiczny dostarczył zwolennikom spisków doskonałych argumentów do szerzenia dezinformacji. Ugrupowania partyjne błyskawicznie dostrzegły w tym zradykalizowanym tłumie ogromny potencjał wyborczy, szacowany nawet na dwa miliony głosów. Taki kapitał polityczny sprawił, że parlamentarzyści zaczęli osobiście wizytować rozprawy dyscyplinarne, a spontaniczne zbiegowiska przekształciły się w doskonale zaplanowane demonstracje.
Przeciwnicy medycyny opartej na faktach stosują przemoc, ale opierają się również na stałym zestawie kłamliwych argumentów:
- ostrzegają pacjentów przed rzekomo nieprzebadanymi substancjami leczniczymi,
- powielają opowieści o wielkich koncernach farmaceutycznych celowo wywołujących schorzenia,
- drastycznie przeinaczają statystyki dotyczące niepożądanych odczynów poszczepiennych,
- tworzą fałszywe teorie o rzekomo wystarczającej, naturalnej odporności organizmu,
- nadużywają nośnych haseł o nieskrępowanym prawie do decydowania o własnym ciele,
- celowo niszczą w przestrzeni publicznej wiarygodność dyplomowanych specjalistów oraz badaczy.
W szczytowym momencie zagrożenia epidemicznego podobne kłamstwa promowały osoby publiczne, gwiazdy internetu, a niekiedy nawet dyplomowani medycy. Według oceny szefa organu dyscyplinarnego, część osób z tytułem naukowym celowo wykorzystywała ten medyczny chaos do budowania własnej popularności i zdobywania rozgłosu na internetowych cokołach.
Dramat na salach Naczelnego Sądu Lekarskiego. Orzekający są wręcz sparaliżowani
W wywiadzie udzielonym portalowi Wirtualna Polska szef organu dyscyplinarnego opisał dramatyczną rzeczywistość towarzyszącą posiedzeniom. Sceny rozgrywające się podczas postępowań przypominają regularne starcia, a medycy rutynowo wysłuchują zapowiedzi fizycznej likwidacji. Antyszczepionkowcy krzyczą do sędziów, by ci sami poddali się iniekcjom, i obiecują brutalne porachunki natychmiast po opuszczeniu budynku.
Jacek Miarka z rozbrajającą szczerością dodaje, że aż pięćdziesiąt procent składu orzekającego kategorycznie odrzuca możliwość prowadzenia spraw przeciwko medykom powielającym medyczne kłamstwa. Główną przyczyną takich decyzji jest obezwładniające poczucie zagrożenia, które w obliczu narastających incydentów jest w pełni uzasadnione.
Agresywni „kamraci” niszczą mienie. Policja ignoruje ataki na lekarzy
Relacja lidera izby dyscyplinarnej wskazuje, że publiczność podczas posiedzeń to nie tylko zwykli obywatele kwestionujący medycynę, ale też świetnie przygotowane grupy chuligańskie. Wśród najbardziej radykalnych środowisk regularnie pojawia się skrajna organizacja posługująca się szyldem „kamratów”, wprowadzając powszechny terror.
- Przeżyliśmy agresję, zdemolowanie sali sądowej. Rzecznika opluto przy przejściu – relacjonuje prezes Naczelnego Sądu Lekarskiego.
Reakcja służb mundurowych na wezwania o wsparcie jest skandalicznie spóźniona, gdyż mundurowi interweniują najczęściej po kilkudziesięciu minutach od wezwania. Członkowie składów dyscyplinarnych nie dysponują żadną formą ustawowej ochrony ani przywilejami zabezpieczającymi, a drzwi na korytarz sądowy pozostają otwarte dla dosłownie każdego.
Grzegorz Braun i posłowie Konfederacji klaszczą chuliganom
Z informacji przekazanych przez Jacka Miarkę wynika, że w aulach rozpraw notorycznie zasiadają rozpoznawalni reprezentanci polityki, zasilający ławy skrajnej prawicy.
- Przy takich wulgaryzmach biją brawo i pokazują kciuki, że oni są górą – mówi w rozmowie z Wirtualną Polską.
W skandalicznym zakłócaniu obrad czynnie brali udział parlamentarzyści Konfederacji, a szczególną nadaktywnością wykazywał się w tym względzie Grzegorz Braun. Poseł ten niejednokrotnie stawał w obronie oskarżonych specjalistów, którzy jawnie kolportowali treści zagrażające zdrowiu publicznemu.
Postępowania dyscyplinarne trwają latami. Lekarze omijają kary za dezinformację
W szczytowym okresie załamania epidemicznego przeszło stu dyplomowanych lekarzy firmowało swoim nazwiskiem manifesty podważające zasadność zasłaniania ust oraz wakcynacji. Przeciwko wielu sygnatariuszom tych dokumentów wciąż prowadzone są uciążliwe procesy weryfikujące naruszenia etyki.
- Głównej autorce listu zawiesiliśmy na rok prawo wykonywania zawodu – mówi Jacek Miarka.
Niestety znaczny odsetek śledztw kończy się bolesnym fiaskiem przez taktykę adwokatów celowo wydłużających przebieg procedur. Zgodnie z normami prawnymi, po upływie sześćdziesięciu miesięcy sprawa ulega ostatecznemu przedawnieniu, odbierając szansę na sprawiedliwość.
Milionowe pozwy i pseudomedycyna
W gronie medyków popularyzujących fałszywe teorie znajdują się również osoby proponujące pacjentom onkologicznym absurdalne kuracje askorbinowe. Najgłośniejszy incydent dotyczy doktora Norberta Szalusia, który po korzystnym dla siebie werdykcie instancji kasacyjnej wytoczył gigantyczny proces członkom izby lekarskiej, żądając wielomilionowej rekompensaty.
Lider środowiska dyscyplinarnego jednoznacznie ocenia tego typu biznesowe i medyczne nadużycia:
- Jego leczenie chorych nowotworowych jest po prostu nieetyczne - mówi.
Koniec pobłażania dla chuliganów. Naczelna Izba Lekarska wynajmuje ochronę
Po długim okresie urzędniczej niemocy organizacja zrzeszająca lekarzy wreszcie ogłasza wdrożenie radykalnych procedur uderzających w agresorów:
- każde posiedzenie dyscyplinarne będzie całkowicie nagrywane,
- najpoważniejsze wokandy zabezpieczą profesjonalni agenci mienia,
- absolutnie wszystkie groźby karalne trafią wprost na biurka śledczych.
- Do tej pory nie mieliśmy dowodów. Teraz będziemy je mieć – zapowiada Jacek Miarka.
Starcie medycyny z dezinformacją. Sędziowie zapowiadają walkę do końca
Niezależnie od przeterminowania niektórych akt oraz nieustannych gróźb karalnych, lider sądownictwa lekarskiego gwarantuje ogromną determinację swojego pionu. Obiecuje publicznie, że wyznaczeni arbitrzy nie zawahają się przed dokończeniem weryfikacji wszystkich zgłoszeń i stanowczo odeprą szantaż wściekłego tłumu.
Biorąc pod uwagę radykalizację postaw, nie ma najmniejszych wątpliwości, że brutalny konflikt pomiędzy obrońcami rzetelnej nauki a aktywistami spiskowymi dopiero zaczyna nabierać niezwykle destrukcyjnego rozpędu.