Uderzył w dzwon zwycięstwa w Klinice Świętego Mikołaja w Szczecinie, a jednocześnie spełnił swoje największe marzenie.
Jego marzeniem było spędzenie czasu z żołnierzami, jak również przelot śmigłowcem wojskowym. 12. Dywizja Zmechanizowana, jak również 44.Baza Lotnictwa Marynarki Wojennej chciała, aby Maciej poczuł się jak w żołnierskiej rodzinie - mówi Ireneusz Tomaszewski z 12. Dywizji Zmechanizowanej.
Cała inicjatywa była trzymana w tajemnicy przed chłopcem.
To jest symboliczny dzień, bo ten strach zostanie z nami chyba już do końca życia. Walczymy też z różnymi niepełnosprawnościami Maćka. To są niedosłuchy, to są niedowłady, jest troszeczkę tego, ale najważniejsze, że główna choroba jest, tak powiem, opanowana. Jakie mieliśmy moc to, jak były chwile słabości. Jak mówiła rybka Doris? - Mówi się trudno i płynie się dalej. - I płynie się dalej, tak. I to nas trzymało, nie? - mówi Elżbieta Cupryś wraz z synem.
Chłopiec chorował od 5,5 roku.