Wybuch w szczecińskiej uczelni. Zmarła 20-letnia studentka. Rektor usłyszała zarzuty

2026-06-09 14:45

Prokuratura po prawie trzech latach zakończyła kluczowy etap śledztwa w sprawie tragicznego wypadku na Akademii Sztuki w Szczecinie. W wyniku wybuchu w pracowni grafiki artystycznej zmarła 20-letnia studentka. Zarzuty w tej sprawie usłyszały rektor uczelni oraz jedna z wykładowczyń.

Tragiczne skutki wybuchu oparów

Tragedia rozegrała się w czerwcu 2023 roku w pracowni szczecińskiej uczelni przy ul. Kolumba. W pomieszczeniu, w którym przebywały trzy kobiety – dwie wykładowczynie oraz 20-letnia studentka, doszło do nagłego zapłonu oparów spirytusu etylowego. Ogień błyskawicznie rozprzestrzenił się po sali, uszkadzając wyposażenie i raniąc obecne osoby. Najbardziej ucierpiała najmłodsza z nich, doznając poparzeń obejmujących 90 proc. ciała. Lekarze przez wiele miesięcy walczyli o jej życie, jednak dziewczyna ostatecznie zmarła. Budynek, w którym doszło do wybuchu, wyłączono z użytku, chociaż jego główna konstrukcja pozostała nienaruszona.

Konsekwencje dla rektor i wykładowczyni uczelni

W związku z wypadkiem prokuratura postawiła zarzuty władzom uczelni. Rektor Akademii Sztuki, prof. Mirosława Jarmołowicz, jest podejrzana o nieumyślne niedopełnienie obowiązków służbowych. Grożą za to dwa lata pozbawienia wolności. Jak wyjaśniła Julia Szozda z prokuratury w rozmowie z PAP, zarzut dotyczy braku zapewnienia odpowiednich warunków BHP pracownikom.

Z kolei wykładowczyni odpowiedzialna za bezpieczeństwo podczas zajęć mierzy się z cięższymi zarzutami. Odpowie za sprowadzenie niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób oraz spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Ponieważ skutkiem zdarzenia była śmierć, grozi jej do ośmiu lat więzienia za działanie nieumyślne. Obie oskarżone odmówiły złożenia zeznań przed prokuratorem.

Zaniedbania wykazane w śledztwie

Z ustaleń śledczych wynika, że w pracowni doszło do poważnych zaniedbań. Wykładowczyni miała zostawić studentkę samą podczas wykonywania ryzykownych czynności z użyciem kalafonii i lutownicy. Zgodnie z procedurami, takie zadania wymagają bezpośredniej asekuracji. Zwrócono też uwagę na brak właściwej wentylacji w pomieszczeniu i niezapewnienie studentce odzieży ochronnej. Te czynniki doprowadziły do nagromadzenia się oparów i ułatwiły wybuch. Postępowanie przeciągnęło się do blisko trzech lat z powodu konieczności oczekiwania na specjalistyczne ekspertyzy biegłych. Prokuratura wkrótce zamierza sformułować akt oskarżenia.

Stanowisko Akademii Sztuki

Przedstawiciele Akademii Sztuki opublikowali w tej sprawie zwięzły komunikat:

„Postępowanie jest w toku. Pani Rektor nie przyznaje się do postawionego zarzutu. Na tym etapie nie udzielamy żadnych dodatkowych informacji”

Zaraz po tragicznym zdarzeniu władze uczelni zapewniały, że dotychczas nie odnotowano podobnych incydentów. Dr Mikołaj Iwański, pełniący funkcję prorektora, przekonywał wówczas o regularnych kontrolach technicznych i utrzymywaniu pracowni, w których używa się m.in. denaturatu, w należytym porządku.

Zakończenie sprawy przed sądem

Wszystko wskazuje na to, że sprawa w najbliższym czasie trafi na wokandę. Prokuratura jest w trakcie przygotowywania aktu oskarżenia. Sąd zadecyduje o winie i ewentualnych karach za zaniedbania, które doprowadziły do śmierci młodej kobiety i wstrząsnęły lokalnym środowiskiem akademickim.

Znasz zasady pierwszej pomocy?
Pytanie 1 z 10
Obowiązek udzielenia pomocy ofiarom wypadku dotyczy:
Mieszkańcy Ząbek o pożarze, który strawił budynek mieszkalny. "To niewyobrażalna tragedia"