Polski biznes przerażony pomysłami Niemców. Zamknięcie granic to gospodarczy koszmar

Planowane przez część niemieckich polityków ograniczenia w funkcjonowaniu strefy Schengen wywołują panikę wśród polskich przedsiębiorców. Przedstawiciele biznesu alarmują, że przywrócenie kontroli granicznych zatrzyma handel i transport, powodując gigantyczne straty dla całej europejskiej gospodarki.

Słupy graniczne Polski i Niemiec. Na miniaturze protestujący z transparentami AfD. O sporze przeczytasz na Eska Szczecin.
Autor: Shutterstock

Przedsiębiorcy wściekli na plany ograniczeń w Schengen

Północna Izba Gospodarcza alarmuje, że coraz głośniejsze dyskusje o przywracaniu kontroli na wewnętrznych granicach Unii Europejskiej, zwłaszcza w Niemczech, wprowadzają ogromny niepokój w sektorze biznesowym. Organizacja wskazuje, że swobodne przemieszczanie się jest absolutną podstawą sprawnego funkcjonowania unijnej gospodarki.

Prezes szczecińskiej Izby, Hanna Mojsiuk, wprost zaznacza, że istnienie strefy Schengen ma kluczowe znaczenie. Przedstawiciele świata biznesu ostrzegają, że powrót kontroli celnych uderzyłby natychmiast w branżę transportową, logistyczną, a także w całą sieć dostaw dla producentów i handlowców.

Otworzone granice napędzają unijną wymianę towarową

Kwestia utrzymania otwartych granic stała się gorącym tematem politycznym, m.in. za sprawą niemieckiej partii AfD. Podobne nastroje widać w innych państwach – władze Włoch i Finlandii mają pretensje do Hiszpanii o nieszczelność jej granic.

Hanna Mojsiuk argumentuje, że to właśnie swobodny przepływ ludzi i towarów przyczynił się do zatarcia różnic gospodarczych pomiędzy krajami Unii.

Działaczka PIG zauważa, że dla obszarów takich jak Pomorze Zachodnie ewentualne opuszczenie Schengen przez zachodniego sąsiada oznaczałoby katastrofę. Zdaniem Mojsiuk, straty dla polskiej gospodarki byłyby trudne do oszacowania, zwłaszcza że wiele firm ulokowało swoje zakłady na pograniczu właśnie ze względu na błyskawiczny przesył dóbr, a jedynym powodem dyskusji o zamykaniu granic są pobudki polityczne.

– Strefa Schengen rozpędziła europejski handel, wyrównała szanse między krajami, sprawiła, że transport i spedycja działa jak jeden sprawny krwiobieg – podkreśla prezes PIG. – Racjonalne kontrole są do zaakceptowania w sytuacji zagrożenia. Nie do zaakceptowania jednak jest poddawanie pod dyskusję i krytykowanie strefy Schengen. Ona jest zdobyczą gospodarczą i tak powinna być traktowana.

Branża logistyczna obawia się powrotu do przeszłości

Do stanowiska Izby dołącza Zachodniopomorskie Stowarzyszenie Przewoźników Drogowych. Związkowcy ostrzegają, że szlabany na granicach to zwiastun chaosu i dodatkowych obciążeń finansowych.

Dariusz Matulewicz, szef ZSPD, przypomina, że ewentualne utrudnienia w przekraczaniu granic to powrót do problemów sprzed wielu lat, co doprowadziłoby do potężnego kryzysu w sektorze przewozowym, usługowym i handlowym. Specjaliści zwracają również uwagę na negatywne konsekwencje dla turystyki, swobody zatrudnienia i wzrostu cen dóbr importowanych.

– Każda sytuacja polegająca na ograniczeniu ruchu na granicach uznajemy za problem – mówi Dariusz Matulewicz, prezes ZSPD. – Politycy chyba zapomnieli już, jak sytuacja wyglądała kilkanaście lat temu. Ograniczenia na granicach bez alternatyw to byłby gigantyczny, niewyobrażalny problem dla transportu, logistyki, handlu i usług.

Kontrole zatrzymają łańcuchy dostaw

Szefowa Grupy CSL, Laura Hołowacz, zauważa, że europejskie firmy transportowe borykają się obecnie z rosnącymi kosztami paliw i unijnymi regulacjami, a brak granic jest jednym z nielicznych czynników ułatwiających im działalność. Jej zdaniem, aby chronić handel międzynarodowy, należy skupić się na uszczelnianiu zewnętrznych, a nie wewnętrznych granic UE.

Północna Izba Gospodarcza deklaruje, że kwestie związane z granicą polsko-niemiecką znajdą się w centrum ich uwagi w 2026 roku i apeluje do polityków o powstrzymanie się od wykorzystywania Schengen w celach wyborczych.

– Transport w czasach wysokich regulacji unijnych i niepewnych kosztów paliwa znajduje się pod ogromną presją kosztów, a brak kolejek na granicach jest czynnikiem obniżającym koszty – mówi. – Jeżeli chcemy rozwijać handel międzynarodowy, musimy dbać o bezpieczeństwo granic zewnętrznych.

Sektor gospodarczy staje w obronie wolnego handlu

Biznesmeni jednym głosem podkreślają, że strefa wolnego poruszania się to nie narzędzie do politycznych gierek, lecz główny filar unijnej koniunktury. Według Północnej Izby Gospodarczej, zachwianie tą równowagą i wprowadzenie nawet okresowych kontroli uderzy jak efekt domina, w pierwszej kolejności powodując straty dla państw znajdujących się blisko granic, takich jak Polska.

Sonda
Czy jesteś zadowolony z tego, że Polska należy do strefy Schengen?
Historia Muru Berlińskiego