Spis treści
Nowatorska operacja stawu skokowego w Zdunowie
Realloplastyka stawu skokowego to dla polskich pacjentów metoda absolutnie przełomowa. Jej istotą jest zastąpienie wyeksploatowanej endoprotezy fabrycznie nowym implantem, bez konieczności całkowitego usztywniania samego stawu. W sytuacji pani Ireny dotychczasowy mechanizm zawiódł po blisko dziesięciu latach użytkowania. Kobieta zmagała się z tak potężnym bólem, że codzienne chodzenie stało się dla niej udręką.
Medycy ze Szpitala Wojewódzkiego w Szczecinie zaznaczają, że brak tej interwencji chirurgicznej wiązałby się z dramatycznymi konsekwencjami. Ich zdaniem pacjentka zostałaby skazana na poważne problemy z poruszaniem się i do końca życia musiałaby wspierać się o kule inwalidzkie albo specjalny balkonik.
Za sukcesem tego niezwykłego przedsięwzięcia stoi lek. Piotr Wieczorek, doświadczony ortopeda specjalizujący się w skomplikowanej chirurgii stopy i stawu skokowego. W zespole operacyjnym znalazł się również lek. Andrzej Komor, który reprezentuje Polskie Towarzystwo Stopy i Stawu Skokowo-Goleniowego.
Dekada walki pani Ireny o sprawność
Kobieta po raz pierwszy przekroczyła progi szpitala w Zdunowie ponad dziesięć lat temu. Jej stan był wynikiem bardzo zaawansowanej choroby zwyrodnieniowej. Lekarze przeprowadzili wówczas zabieg endoprotezoplastyki obu stawów skokowych.
– Ponad dziesięć lat temu bardzo mnie bolały nogi. Do tego stopnia, że ja chyba stu metrów po kawałek chleba bym już podeszła. I po wizytach u wielu lekarzy zawsze odbijałam się od ściany – wspomina pacjentka. – Jedynie doktor Wieczorek tak naprawdę mną się zainteresował… powiedział, że to ostatnia szansa, żebym mogła chodzić. I wiem, że to było wtedy nowatorskie, to wstawianie tych protez, bo wszędzie się dziwiono. Jak mówiłam lekarzom, że mam te protezy, to każdy: „I to robią?”.
Z biegiem czasu sprawność ruchowa pacjentki zaczęła gwałtownie spadać. Uciążliwe dolegliwości bólowe nie dawały o sobie zapomnieć, przez co pani Irena była zmuszona korzystać z wózka inwalidzkiego, kul, a w ostatnim czasie wspomagała się nawet balkonikiem.
Dlaczego stawy skokowe psują się szybciej?
O ile operacje wymiany stawów biodrowych czy kolanowych to dziś chleb powszedni polskiej medycyny, o tyle endoprotezy stawu skokowego wciąż należą do rzadkości.
Według doktora Wieczorka zmiany zwyrodnieniowe w tym rejonie atakują o dekadę wcześniej niż w przypadku kolan i bioder. Z tego powodu na sale operacyjne trafiają znacznie młodsi pacjenci. Specjalista wyjaśnia, że podłożem tych schorzeń są zazwyczaj urazy – od skręceń i złamań, po uszkodzenia więzadeł. U pani Ireny sytuacja wyglądała inaczej, ponieważ zdiagnozowano u niej pierwotną chorobę zwyrodnieniową.
W naszym kraju głównym sposobem walki z takimi dolegliwościami pozostaje artrodeza, polegająca na usztywnieniu stawu. Jest to jednak rozwiązanie mocno obciążające organizm. Pacjent traci pełną ruchomość i bardzo często boryka się potem z trwałym utykaniem.
Lekarz zaznacza przy tym, że choć alloplastyka pozwala odzyskać dawną mobilność, wciąż jest w Polsce stosowana zdecydowanie zbyt rzadko.
Pierwsza taka realloplastyka stawu skokowego
Gdy dotychczasowe implanty uległy zużyciu, doktor Wieczorek w pierwszej kolejności zoperował prawy staw, po czym zaproponował pacjentce innowacyjną realloplastykę drugiej nogi.
Jak przekonuje ortopeda, był to pionierski zabieg na skalę całego kraju. Otwiera on zupełnie nowe możliwości przed pacjentami, którzy w przypadku komplikacji byliby skazani na całkowite usztywnienie stawu. Ekspert dodaje, że artrodeza skutkowałaby u pacjentki ogromnymi problemami z poruszaniem się i najprawdopodobniej na zawsze skazałaby ją na kule.
Sam zabieg przeprowadzono w ubiegłym tygodniu. Ze względu na swój nowatorski charakter zgromadził liczne grono obserwatorów pragnących na własne oczy zobaczyć tę niecodzienną procedurę medyczną.
Sukces operacji. Pacjentka wyszła ze szpitala
– Pacjentka czuje się dobrze. Zabieg nie jest obciążający, wymaga jednak bardzo dokładnej opieki i rehabilitacji. Wierzę, że wszystko będzie dobrze i że pacjentka będzie mogła wiele lat cieszyć się efektem – podsumowuje doktor Wieczorek.
Sama pacjentka jest pełna optymizmu i ma jasno określone plany na przyszłość.
– Żeby po prostu samodzielnie pójść sobie do sklepu, samodzielnie w domu porobić czy w ogrodzie… żeby nie potrzebować zawsze cudzej pomocy.