Polka powalczy o tytuł najpiękniejszej na świecie. Savannah Gajda ujawnia poruszający powód startu

Reprezentująca tegoroczną Polonię Savannah Gajda nosi obecnie tytuł Miss Poland, a już wkrótce zmierzy się w międzynarodowych wyborach Miss International. Mieszkająca na co dzień w USA Polka w rozmowie z Radiem Eska opowiedziała o kulisach swojej decyzji o udziale w konkursach piękności. Za tym wyborem kryje się poruszająca historia.

Savannah Gajda jako Miss Poland zdradza kulisy swojego startu

Mieszkająca od wielu lat w Stanach Zjednoczonych 26-letnia Polka, Savannah Gajda, ukończyła studia prawnicze oraz dziennikarskie. Kobieta prężnie udziela się zarówno w mediach społecznościowych, jak i w fundacji. W wywiadzie dla Radia Eska ujawniła powody, które skłoniły ją do wzięcia udziału w wyborach piękności.

Jako mała dziewczynka zawsze oglądałam konkursy Miss i mówiłam, że też chcę nią być. Jak dorosłam do wieku nastoletniego, to powiem szczerze, że za bardzo się tym nie interesowałam. Mam teraz koleżanki poznane w konkursach, które robią to od małego - one tym żyją, to ich cała pasja, są w tym świetnie wyszkolone i są dla mnie wzorem. Ja w liceum czy na studiach raczej od tego odeszłam. Dopiero po śmierci mamy do tego wróciłam, bo spotkałam na studiach koleżankę, która była Miss w Stanach i dużo udzielała się charytatywnie. Po śmierci mamy czułam wielką potrzebę, żeby też pracować charytatywnie oraz poświęcać czas tym, którzy potrzebują pomocy. Koleżanka podpowiedziała mi, że konkursy Miss otwierają drzwi do pracy charytatywnej. Poczytałam o tym w internecie... no i teraz znalazłam się tu, w Polsce!

Pierwsze kroki stawiała w kilku mniejszych wyborach piękności, co było dla niej zupełną nowością. Każdy kolejny występ przynosił jej jednak bardzo cenne doświadczenie, a sama zainteresowana podkreśla, że stanowi to część konsekwentnie realizowanego przez nią planu.

Zaczęło się od bardzo młodych lat. Pamiętam, jak miałam chyba sześć lat. W szkole zawsze organizowano zbiórki pieniędzy dla kobiet z rakiem piersi. Ten Różowy Październik był bardzo popularny, a szkoła angażowała nas od małego, żebyśmy pomagali chorującym kobietom oraz dzieciom z organizacji St. Jude w Stanach Zjednoczonych. Pamiętam też organizację Alex's Lemonade Stand, która sprzedawała lemoniadę i zbierała fundusze dla dzieci walczących z rakiem. Pamiętam, jak miałam z 10 czy 11 lat, ciocia mojej koleżanki zachorowała na raka piersi. Szyłam wtedy takie wstążki i zbierałam pieniądze. Jako dziesięciolatka nie zebrałam milionów, ale mogłam chociaż trochę pomóc. Jak teraz tak patrzę na moją historię życiową, to wygląda, jakby to wszystko było z góry zaplanowane. Potem moja mama zachorowała na raka piersi i odeszła dwa lata temu.

Kobieta otwarcie wyznała, że był to ogromny dramat dla całej jej rodziny.

To była ogromna tragedia, mój świat się totalnie zmienił. Byłam wtedy na pierwszym roku studiów prawniczych. To nie była łatwa sytuacja, bo same studia na pierwszym roku są ogromnie ciężkie, a przechodzenie przez taką tragedię było dla mnie nie do pojęcia. Nie wiedziałam, jak ja to przeżyję i jak sobie dam radę. Właśnie praca charytatywna zadziałała na mnie bardzo pozytywnie. Od razu po śmierci mamy skontaktowałam się z organizacją St. Jude, bo mają oddział w Nowym Jorku, gdzie studiowałam prawo. Zaczęłam z nimi współpracować, do dziś chodzę na ich wydarzenia i pomagam jako wolontariuszka. Teraz pracuję nad własną fundacją - oczywiście w pamięci mamy, bo wszystko robię dla niej. Po angielsku nazywa się Lost to Light, co po polsku tłumaczę jako „Od straty do światła”. Fundacja skupia się na pomaganiu ludziom, którzy przeżywają coś trudnego. Szczególnie dzieciom po stracie rodziców. Byłam ostatnio w domu dziecka w Policach, gdzie wiele dzieci straciło jedno lub oboje rodziców. To bardzo przykre. Chcę wykorzystać własne doświadczenia, żeby pomóc innym, bo wiedząc z pierwszej perspektywy, jak to jest, łatwiej dotrzeć do drugiej osoby. Łatwo powiedzieć: „Bądź silny, dasz radę”, ale gdy słyszy się to od kogoś, kto sam to przeżył, daje to zupełnie inny, pozytywny oddech. Moja organizacja skupia się nie tylko na dzieciach, ale i na dorosłych - bo dla dorosłego stratą może być np. utrata pracy czy domostwa przez kataklizm. Każdy ma swój krzyż i nikt nie ma łatwo. Chcę wykorzystać tę tragedię, która spotkała moją rodzinę, żeby zrobić coś dobrego dla świata i żeby każdy pamiętał moją wspaniałą mamę, Angelinę Von Pauter. Bez mojej mamy i resztę mojej rodziny - mojej Babci, mojej siostry i mojego taty, który tu siedzi obok mnie, nigdy nie byłabym w stanie siedzieć w tym miejscu jako Miss.
Wiktoria Ptak została Miss Polski 2026 i chce pomagać innym. Mówi nam, co planuje!

Savannah Gajda zdradza kulisy przygotowań do Miss International w Japonii

Pod koniec października Savannah weźmie udział w organizowanym w Japonii konkursie Miss International, gdzie stanie do walki o koronę najpiękniejszej. Intensywne przygotowania do tego wydarzenia już ruszyły.

 Priorytetem jest dla mnie praca charytatywna, bo przed wyborami chcę zrobić jak najwięcej. Przygotowuję się też od strony fitnessu - jem zdrowo i ograniczam lody, chociaż je uwielbiam! Wiem, że u babci w Gdyni silna wola będzie musiała spisać się na maksa (śmiech). Ćwiczę też chodzenie, wywiady oraz... samodzielne robienie makijażu i włosów, bo w Japonii musimy same zrobić makijaż i włosy. Dzisiaj kręciłam włosy dwa razy i loki i tak mi opadły, przez ta deszczową pogodę, ale starałam się… Na pewno mogę liczyć na to, że na scenie nie będzie padał deszcz to te włosy możne lepiej będą się trzymać!

Dotychczas nie miała okazji odwiedzić Japonii, dlatego wyjazd ten będzie dla niej realizacją marzeń. Polka jest wielką miłośniczką tamtejszej kultury, a w szczególności japońskiej kuchni słynącej z sushi oraz matchy.

Trzymajcie kciuki - jak dotrę do TOP 3, to zostanę tam jeszcze kilka dni dłużej! - śmiała się Savannah.

ROLKI