Spis treści
- Koszty budowy mieszkań. Niemcy płacą dwukrotnie więcej
- Biurokracja w Niemczech hamuje rynek deweloperski
- Polski rynek nieruchomości przyciąga sprawnymi procedurami
- Niemcy masowo kupują polskie domy modułowe
- Polityka mieszkaniowa w Polsce i Niemczech. Główne różnice
- Polski rynek budowlany jest sygnałem ostrzegawczym dla rządu w Berlinie
Koszty budowy mieszkań. Niemcy płacą dwukrotnie więcej
Dziennik „Bild” zauważa, że wybudowanie jednego metra kwadratowego nad Wisłą pochłania około 2000 euro, natomiast w Niemczech kwota ta potrafi dobić do 4000 euro. Mamy do czynienia z gigantyczną przepaścią finansową w obrębie Unii Europejskiej, mimo zbliżonych cen surowców budowlanych. Taka sytuacja wynika nie tylko z niższych wynagrodzeń pracowników, ale przede wszystkim z faktu, że polskie przepisy są znacznie bardziej przystępne dla inwestorów.
Specjaliści zza Odry przyznają, że u nich przygotowanie całego procesu inwestycyjnego to nierzadko kwestia wielu lat uciążliwych formalności. Konieczność zdobywania licznych zgód, rozpatrywanie odwołań, rygorystyczne normy środowiskowe czy skomplikowane plany zagospodarowania przestrzennego sprawiają, że każdy krok obarczony jest ryzykiem gigantycznych opóźnień. W rezultacie wielu przedsiębiorców ostatecznie porzuca swoje plany jeszcze przed rozpoczęciem jakichkolwiek prac ziemnych.
Biurokracja w Niemczech hamuje rynek deweloperski
Federalna agencja GTAI przyjrzała się sytuacji w naszym kraju i zauważyła pewien paradoks. Choć rodzimi przedsiębiorcy często narzekają na skomplikowane prawo, to tempo powstawania nowych inwestycji w Polsce jest zdecydowanie wyższe niż w większości niemieckich landów.
Sytuacja u naszych sąsiadów wydaje się niezwykle skomplikowana. Same władze w Berlinie nie ukrywają, że plany dotyczące oddawania do użytku nowych nieruchomości są całkowicie oderwane od rzeczywistości, przez co nie udaje się zatrzymać galopujących cen wynajmu. Zamiast widoku ciężkiego sprzętu na placach budowy, przestrzeń publiczną zdominowały dyskusje o rygorystycznych wymogach izolacyjnych oraz kolejnych obciążeniach nakładanych na deweloperów.
Wprowadzanie każdego kolejnego przepisu automatycznie winduje ostateczny rachunek, a wszelkie opóźnienia potęgują niepewność na rynku. Skutkuje to tym, że własne lokum staje się towarem absolutnie ekskluzywnym, dlatego młode pokolenie Niemców traci nadzieję na zakup nieruchomości.
Polski rynek nieruchomości przyciąga sprawnymi procedurami
W zestawieniu z niemieckimi realiami nasze krajowe rozwiązania jawią się sąsiadom jako wyjątkowo rozsądne i pragmatyczne. Niezbędne dokumenty wydawane są w akceptowalnym tempie, ścieżki urzędowe nie przytłaczają, przez co przedsiębiorcy mają gwarancję pomyślnego sfinalizowania rozpoczętej inwestycji.
Tamtejsi dziennikarze w swoich artykułach otwarcie chwalą sprzyjające warunki do stawiania nowych osiedli w naszym kraju. To właśnie ta urzędowa stabilność zachęca firmy do podejmowania biznesowego ryzyka, co z kolei ułatwia im pozyskiwanie lukratywnego finansowania z instytucji bankowych.
Należy również pamiętać, że społeczeństwo nad Wisłą preferuje posiadanie aktów własności. Ponad osiemdziesiąt procent obywateli rezyduje we własnych domach, podczas gdy u zachodnich sąsiadów wskaźnik ten nie przekracza połowy populacji. Taki stan rzeczy stanowi ogromny magnes dla kapitału szukającego bezpiecznej przystani inwestycyjnej.
Niemcy masowo kupują polskie domy modułowe
Fascynacja polskim rynkiem wykracza daleko poza zwykłe analizowanie suchych danych liczbowych. Liczne serwisy branżowe zza zachodniej granicy coraz śmielej promują współpracę z naszymi rodzimymi wykonawcami, widząc w nich doskonałą alternatywę dla drogich, lokalnych usługodawców.
Platformy doradzające konsumentom przekonują, że sprowadzanie gotowych konstrukcji z terytorium Rzeczypospolitej to niezwykle trafny wybór dla rodzin planujących budowę domu. Argumentują to zauważalnie mniejszymi wydatkami finansowymi oraz błyskawicznym procesem montażu z wykorzystaniem najnowocześniejszych technologii materiałowych.
Prawdziwym hitem eksportowym stały się obiekty prefabrykowane, które powstają w halach produkcyjnych, a na działce klienta są jedynie składane w całość w ciągu kilku dni. Co ważne, takie innowacyjne rozwiązanie jest często tańsze o niemal połowę w stosunku do tradycyjnych metod stosowanych przez niemieckie ekipy budowlane.
Dla przeciętnego obywatela Niemiec taka sprawność działania wydaje się czymś całkowicie nierealnym. Zamiast toczyć wieloletnie boje w urzędach i użerać się z niesłownymi fachowcami, mogą oni po prostu zamówić w pełni wykończony budynek u sprawdzonego wykonawcy z Polski.
Polityka mieszkaniowa w Polsce i Niemczech. Główne różnice
Rozbieżności pomiędzy państwami opierają się nie tylko na cennikach, ale wynikają z zupełnie odmiennego podejścia do spraw mieszkalnictwa. W państwie niemieckim aparat władzy skupia się na restrykcyjnej obronie praw lokatorów i regulowaniu stawek, co skutecznie zniechęca inwestorów do powiększania bazy dostępnych lokali na rynku.
Nasz kraj, mimo wielu własnych bolączek, prezentuje całkowicie odmienny kierunek rozwoju, stawiając na silną pozycję deweloperów oraz własność prywatną. Kiedy urzędnicy nie rzucają kłód pod nogi, nowe osiedla wyrastają w niezwykle satysfakcjonującym tempie.
Polski rynek budowlany jest sygnałem ostrzegawczym dla rządu w Berlinie
Zachodni publicyści zachowują jednak dozę realizmu i podkreślają, że polskiego systemu nie da się wdrożyć u nich w skali jeden do jednego. Zauważają, że u nas również występuje deficyt metrażu, a przedstawiciele branży nieustannie apelują o kolejne ułatwienia prawne i proceduralne.
Mimo to wyciągają oni z tej sytuacji bardzo jednoznaczne wnioski dla własnej gospodarki. Jeśli machina państwowa będzie nadal dusić inicjatywę prywatną kolejnymi wymogami, to obywatele muszą przygotować się na dalszy, drastyczny wzrost kosztów najmu.
Sytuacja w naszym kraju stanowi więc dla gabinetu w Berlinie dość niewygodny, aczkolwiek niezwykle wyrazisty sygnał alarmowy. Udowadnia ponad wszelką wątpliwość, że pragmatyczne podejście do przedsiębiorców przynosi wymierne korzyści dla całego społeczeństwa.
To właśnie ta pożądana transparentność, szybkość podejmowania decyzji oraz sprawne tempo prowadzonych prac sprawiają, że niemieccy obserwatorzy patrzą dziś na Polskę z nieskrywaną zazdrością.
