Małgorzata I. urodziła chłopca, który zaledwie kilka godzin po narodzinach został zakopany żywy
Do zbrodni doszło na przełomie 2019 i 2020 roku. Śledczy ustalili, że Małgorzata I. urodziła chłopca, który zaledwie kilka godzin po narodzinach został zakopany żywy na posesji rodzinnej. Akt oskarżenia przygotowany przez Prokuraturę Rejonową w Gryfinie trafił do sądu w październiku 2025 roku, a 20 listopada w trakcie rozprawy swoje wyjaśnienia składali obie oskarżone.
– Urodziłam to dziecko na polu i zaniosłam do domu. Potem moja matka wzięła to dziecko i zakopała – mówiła Małgorzata I. poddawana szczegółowym pytaniom sędziego Józefa Grocholskiego.
Dodała, że do zdarzenia doszło około godz. 8 rano.
– Ona zakopywała o ósmej rano. Podejrzewałam, że to jest dziewczynka. Nie wiedziałam, że to jest chłopiec. Nie chciałam, żeby zakopywała to dziecko. Ciągnęłam ją za rękę – wyjaśniła.
"Matka kazała mi stać na czatach"
Według niej, w domu w tym czasie nie było ojca, a ona pozostawała tylko z matką i dziećmi. Na pytanie, gdzie przebywała, gdy matka zakopywała noworodka, odpowiedziała, że „koło kurnika”.
– Matka kazała mi stać na czatach – dodała.
Z kolei Renata I. zaprzeczyła wersji córki. Nie przyznała się do zabójstwa oraz temu, że córka próbowała ją powstrzymać.
– Powiedziała, żebym wzięła i pochowała to dziecko – zeznała babka noworodka.
Podkreśliła, że dziecko według niej już wtedy nie żyło, bo „było całe zamarznięte. Ale nie rozkrywałam całkiem, żeby zobaczyć. Dla mnie to był szok".
Renata I. twierdzi, że nie była świadoma porodu
Renata I. twierdziła również, że nie była świadoma porodu, który miał miejsce późnym wieczorem lub w nocy, kiedy spała. Miała wówczas pod opieką dwuletnią wnuczkę. Dopiero nad ranem pod schodami spotkała Małgorzatę, która poprosiła ją o pomoc.
O relacjach w rodzinie babka stwierdziła, że córka „nie miała powodu, by się jej bać”.
– Chciałam, żeby założyła rodzinę, a ona co chwilę, co chwilę inny mężczyzna – zaznaczyła.
Dodała także, że „nie mogła wytrzymać” tego, co się stało i liczyła na wsparcie oraz rady.
Podczas rozprawy zeznawał także brat i syn oskarżonych, który przyznał, że zna sprawę „bardziej z mediów niż z faktów”. Powiedział, że siostra później urodziła jeszcze dwoje dzieci. Ocenił, że rodzinne relacje były skomplikowane, a gdy próbował pomagać siostrze np. w edukacji, „zawsze wkraczała matka”.
Zwłoki dziecka znaleziono na posesji w Rynicy w kwietniu 2025 roku
Zwłoki dziecka znaleziono na posesji w Rynicy w kwietniu 2025 roku. Po zatrzymaniu kobiety zostały aresztowane i usłyszały zarzuty zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem. Grozi im od 15 lat więzienia do dożywocia.
W trakcie śledztwa przeprowadzono opinię sądowo-psychiatryczną Małgorzaty I.
– Dwaj biegli lekarze psychiatrzy rozpoznali u niej taką niepełnosprawność umysłową, która spowodowała, że w czasie czynu miała ona ograniczoną w stopniu znacznym zdolność rozpoznania znaczenia czynu i pokierowania swoim postępowaniem – poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Szczecinie, prok. Julia Szozda.
Biegli uznali, że oskarżona może uczestniczyć w procesie i odbyć karę w oddziale terapeutycznym.
Małgorzata I. przyznała się do zarzucanego czynu i złożyła obszerne wyjaśnienia. Jej matka nie przyznała się do winy. Obie kobiety wcześniej nie były karane.