Spis treści
„To zbrodnia przeciwko miastu”. Springer uderza w projektantów i władze
W centrum krytyki Springera znalazły się przede wszystkim trzy budynki w kształcie statków, które wyrastają na Kępie Parnickiej, tuż naprzeciwko dworca PKP Szczecin Główny. Te charakterystyczne, masywne bryły – w założeniu mające nawiązywać do morskiej tożsamości miasta – w praktyce stały się symbolem urbanistycznych błędów i braku spójnej wizji.
Reporter nie owija w bawełnę:
„Takie fajne miasto jak Szczecin jest tak nieustępliwie konsekwentne w rozpieprzaniu sobie tego, co ma najcenniejsze – czyli waterfrontu. (…) Autorami tego koszmaru (…) jest pracownia FBA Szczecin. Powinni za takie zbrodnie odbierać uprawnienia.”
Springer podkreśla, że już wizualizacje budziły niepokój, ale efekt końcowy – widoczny z mostu Długiego i z okolic dworca – „przyprawia o zapaść”.
Łasztownia i Kępa Parnicka – miało być serce miasta, a wychodzi deweloperski chaos
Łasztownia i Kępa Parnicka to dziś największy plac budowy w centrum Szczecina. Powstają tu apartamentowce, biura, usługi, nowe nabrzeża i bulwary. W planach, które powstały już kilkanaście lat temu, były przestrzenie publiczne, marina i zabudowa, która miała stworzyć reprezentacyjny waterfront na miarę europejskich metropolii.
Krytycy twierdzą jednak, że rzeczywistość wygląda inaczej: inwestycje są chaotyczne, pozbawione wspólnej myśli urbanistycznej, a przede wszystkim zbyt masywne i zbyt blisko wody. Zamiast spójnej, atrakcyjnej dzielnicy nad rzeką powstaje gęste skupisko apartamentowców – często kupowanych pod wynajem krótkoterminowy, a nie z myślą o codziennym życiu mieszkańców.
Do tego dochodzą problemy komunikacyjne: Kępa Parnicka połączona jest z resztą miasta jednym małym mostem (drugi jest dopiero w planach), ma jedną wąską drogę - ulicę Heyki, która już dziś budzi obawy o przyszłe korki.
Internauci nie pozostawiają suchej nitki:
- „Powojenny Szczecin nie miał nigdy szczęścia do urbanistyki.”
- „Czy tam w ogóle dochodzi światło słoneczne?”
- „To będzie osiedle pod booking, nie dla szczecinian.”
- „Latem wygląda równie obrzydliwie.”
- „Miasto nie ma wizji. Każdy stawia co chce.”
Szczecin kontra Hamburg. Dlaczego HafenCity się udało, a Łasztownia i Kępa Parnicka nie?
HafenCity w Hamburgu to przykład, jak można przekształcić tereny portowe w nowoczesną, tętniącą życiem dzielnicę. Tam od początku istniała jasna, wieloletnia strategia urbanistyczna, rygorystyczne konkursy architektoniczne i priorytet dla przestrzeni publicznych. Miasto postawiło na jakość, spójność i zrównoważony rozwój.
W Szczecinie – jak zauważają eksperci – zabrakło właśnie tej konsekwencji. Zamiast jednolitej wizji pojawiły się rozproszone inwestycje, które bardziej przypominają „wyspy deweloperskie” niż przemyślaną dzielnicę nadwodną. Efekt? Zamiast waterfrontu z prawdziwego zdarzenia powstaje zabudowa, która nie tworzy ani miejskiego klimatu, ani atrakcyjnej przestrzeni publicznej.
Kim jest Filip Springer?
Filip Springer to jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich reporterów zajmujących się architekturą, przestrzenią i urbanistyką. Autor takich książek jak:
- „Miedzianka. Historia znikania”,
- „Wanna z kolumnadą”,
- „13 pięter”,
- „Miasto Archipelag”,
- „Źle urodzone”.
Znany jest z ostrego, ale merytorycznego języka i bezkompromisowego podejścia do tematów związanych z jakością przestrzeni publicznej. Jego krytyka rzadko bywa przypadkowa – zwykle wynika z wieloletnich obserwacji i analiz.
Czy Szczecin stracił swoją szansę?
Debata o waterfrontach trwa od lat, ale wpis Springera wywołał prawdziwe trzęsienie ziemi. Jedni mówią: „wreszcie ktoś to powiedział głośno”. Inni – że to przesada. Faktem jest, że Łasztownia i Kępa Parnicka miały być ikoną miasta, a dziś budzą coraz więcej wątpliwości.
A Wy – zgadzacie się z opinią Filipa Springera, czy uważacie, że Szczecin idzie w dobrą stronę?
Źródło: Filip Springer nie owija w bawełnę i miażdży inwestycje nad Odrą. "Rozpieprzacie swój waterfront!"