Spis treści
Areszt w drodze na zakupy. Początek dramatu
To miał być zwykły wyjazd do Berlina. 31 października 2025 r. nauczycielka akademicka związana z Uniwersytetem Szczecińskim — została zatrzymana podczas rutynowej kontroli granicznej. Niemieckie służby działały na podstawie nakazu aresztowania wydanego w Kalifornii, gdzie jej były mąż oskarżył ją o rzekome uprowadzenie rodzicielskie dzieci.
Polecany artykuł:
Kobieta trafiła do aresztu ekstradycyjnego pod Rostockiem, a jej trójka dzieci — do ośrodka Jugendamtu w Greifswaldzie. Tam spędziły blisko trzy miesiące, odizolowane od rodziny, szkoły i codziennego życia. Jeden z prawników rodziny mówił wówczas wprost: "To dramatyczna sytuacja. Dzieci zostały wyrwane ze swojego środowiska i żyją w ogromnym stresie".
Spór rodzicielski, który przerodził się w międzynarodową batalię
Szczecinianka od lat pozostaje w konflikcie z amerykańskim mężem. Choć w 2020 roku wróciła do Polski z dziećmi za jego notarialną zgodą, mężczyzna później próbował odzyskać je poprzez procedury Konwencji Haskiej. Bezskutecznie — postępowanie umorzono, a polska prokuratura nie dopatrzyła się przestępstwa.
Mimo to ojciec zgłosił sprawę w Kalifornii, gdzie tamtejsza prokuratura wydała nakaz aresztowania matki. To właśnie ten dokument uruchomił lawinę wydarzeń, która doprowadziła do zatrzymania kobiety w Niemczech.
Niemiecki sąd: to Polska powinna zdecydować o losie dzieci
Przełom nastąpił 8 stycznia, gdy sąd rodzinny w Rostocku uznał, że o dalszej opiece nad dziećmi powinien decydować polski sąd. Dzieci zostały wcześniej przesłuchane — wszystkie troje jednoznacznie oświadczyło, że chcą wrócić do Polski.
22 stycznia Sąd Okręgowy w Szczecinie wydał decyzję: dzieci wracają do kraju i trafiają pod opiekę babci. Sąd uznał, że ich pobyt w niemieckim ośrodku zagraża ich dobru — były pozbawione szkoły, wsparcia psychologicznego i stabilnego środowiska rodzinnego. Zarządzenie miało rygor natychmiastowej wykonalności.
Amerykanie wycofują wniosek. Co dalej?
Teraz pojawiła się informacja, która może definitywnie zakończyć sprawę. Kalifornijska prokuratura wycofała wniosek o ekstradycję kobiety. To oznacza, że kobieta nie będzie już ścigana w związku z zarzutami, które od początku budziły wątpliwości polskich organów.
Koniec dramatu czy dopiero początek rozliczeń?
Prawnicy zapowiadają jednak, że to nie koniec działań. Rodzina zamierza domagać się odszkodowania i zadośćuczynienia za trzy miesiące rozłąki, stres i naruszenie podstawowych praw — zarówno matki, jak i dzieci. Otwarte pozostaje pytanie, kto poniesie odpowiedzialność za ten rodzinny dramat: Niemcy, USA, a może oba państwa?
Choć decyzja amerykańskiej prokuratury to kluczowy moment, sprawa wciąż ma wiele wątków. Rodzina chce wyjaśnienia, jak doszło do sytuacji, w której legalnie mieszkająca w Polsce matka została zatrzymana jak przestępca, a jej dzieci trafiły do obcego ośrodka opiekuńczego.
Jedno jest pewne: po miesiącach niepewności i strachu pojawiło się realne światełko w tunelu. Szczecinianka i jej dzieci mogą wreszcie myśleć o powrocie do normalności, a opinia publiczna — o odpowiedziach na pytania, które ta sprawa pozostawiła.
