Spis treści
Tragiczny finał podróży ze Szczecina
Do koszmarnego zdarzenia doszło 6 października w godzinach wieczornych. Na drodze ekspresowej S10, w okolicach węzła Kobylanka (kierunek Stargard), pan Andrzej i jego żona Mariola wracali do swojego domu w Drawsku Pomorskim. Ich toyota poruszała się zgodnie z przepisami, kiedy niespodziewanie w jej tył wbiło się z ogromnym impetem elektryczne BMW XM.
Z policyjnych ustaleń wynika, że auto mogło pędzić z prędkością dochodzącą do 271 km/h. Dowodem w sprawie jest film zarejestrowany przez pasażera BMW. Siła uderzenia była dewastująca. 67-letni mężczyzna poniósł śmierć na miejscu, z kolei jego żona odniosła poważne obrażenia i w ciężkim stanie trafiła do szpitala.
Co wyjątkowo wstrząsające, pasażer BMW nie tylko nagrywał całe zdarzenie, ale także miał dopingować kierowcę do osiągania jeszcze wyższych prędkości.
Sprawa szybko trafiła na wokandę, a sąd zdecydował o uwzględnieniu wniosku prokuratury dotyczącego aresztowania obu mężczyzn z BMW.
– Sąd w pełni podzielił argumentację prokuratora i przychylił się do wniosku o zastosowanie tych środków zapobiegawczych – mówiła w Radiu ESKA prokurator Julia Szozda z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.
Zrozpaczona rodzina ofiary wypadku zabiera głos
Najbliżsi zmarłego wciąż próbują pogodzić się z ogromną stratą. O swoim smutku opowiedzieli w programie interwencyjnym "Uwaga!" na antenie TVN.
– To był szok, Andrzej miał jeszcze tyle marzeń. Wiecznie coś robił – powiedziała w reportażu „Uwagi” pani Zofia, siostra ofiary.
Rodzina zapamiętała go jako radosnego, zaangażowanego w życie bliskich człowieka, który zawsze miał w sobie mnóstwo energii.
– Nigdy mu uśmiech nie schodził z buzi. Wybudował sobie nowy dom. Miał piątkę wnuków, dwoje dzieci. Był szczęśliwym ojcem. Mógł żyć. Oby ciocia z tego wyszła. Jej stan, choć jest stabilny, określany jest jako ciężki – mówiła w programie pani Barbara, krewna pana Andrzeja. – Przez lata pomagał ludziom, ratował ich życie, a jego nie udało się uratować – dodała.
Pół wieku niesienia pomocy potrzebującym
Jak podano w "Uwadze!", pan Andrzej przepracował prawie 50 lat w pogotowiu ratunkowym, pełniąc rolę kierowcy oraz ratownika medycznego. Przejście na emeryturę nie oznaczało dla niego końca niesienia pomocy.
– Cztery lub pięć razy w miesiącu służył w karetce jako kierowca. Przewoził między szpitalami ludzi, to były tak zwane przewozy medyczne. To był dobry, empatyczny człowiek, który bardzo dbał o zdrowie i bezpieczeństwo rodziny – podkreślała w rozmowie z reporterami „Uwagi!” pani Barbara.
Dla mieszkańców regionu był synonimem wsparcia i obecności w sytuacjach zagrożenia życia przez całe dekady.
Domagają się surowej kary dla kierowcy BMW
Pojazdem marki BMW kierował 43-letni Adrian K. Na siedzeniu pasażera przebywał właściciel samochodu, który, jak się okazało, miał ponad dwa promile alkoholu we krwi. To on miał rejestrować jazdę smartfonem i namawiać kierowcę do dodawania gazu.
– Oni w ogóle nie myślą. Nie wiem, jak w takim wieku można żyć bez mózgu. Tylko kasa, szybkie samochody – mówiła wzburzona pani Barbara.
Rodzina zmarłego ma nadzieję na bezwzględne potraktowanie sprawców przez wymiar sprawiedliwości.
– Miejmy nadzieję, że zapadnie sprawiedliwy wyrok. Według mnie powinni dostać dożywocie, a przynajmniej 20 lat. Dla zasady – podkreśliła krewna pana Andrzeja w reportażu „Uwagi”.
Zarówno mężczyzna siedzący za kółkiem BMW, jak i jego pasażer, otrzymali zarzuty w związku ze spowodowaniem tragedii drogowej. Grozi im do 20 lat więzienia.
Dla bliskich 67-latka najważniejsze jest zachowanie pamięci o człowieku, który większość życia poświęcił ratowaniu innych, a zginął przez bezmyślność na drodze.
Dyskusja o zaostrzeniu przepisów po tragedii
Zdarzenie z trasy S10 odbiło się szerokim echem. Internauci zwracają uwagę, że to kolejny dowód na plagę skrajnej nieodpowiedzialności za kierownicą w Polsce. W dyskusjach przypominane są sprawy Sebastiana M., Łukasza Żaka czy niedawny dramat w Nowym Sączu.
Część społeczeństwa uważa, że obowiązujące prawo jest wciąż zbyt łagodne dla sprawców najpoważniejszych wypadków. Pojawiają się żądania zaostrzenia kar dla osób, które swoim zachowaniem prowokują śmierć niewinnych ludzi.