Spis treści
Niemcy wprowadzają całkowity zakaz handlu
U naszych zachodnich sąsiadów Wielki Piątek jest ustawowo dniem wolnym od obowiązków zawodowych. W całych Niemczech nie funkcjonują placówki edukacyjne, urzędy, a także znakomita większość punktów usługowych i sklepów.
Mieszkańcy muszą zapomnieć o tradycyjnym robieniu zapasów na ostatnią chwilę, ponieważ otwarte pozostają wyłącznie stacje paliw oraz wybrane kioski na dworcach kolejowych. To absolutnie kluczowa data w niemieckim kalendarzu, która wyróżnia się wyjątkowo rygorystycznym podejściem do działalności komercyjnej.
Ciche dni w Niemczech. Czego nie wolno robić?
Obywatele Polski często doznają szoku, gdy dowiadują się, że końcówka Wielkiego Tygodnia funkcjonuje tam jako tak zwane ciche święto.
W rzeczywistości te przepisy oznaczają szereg rygorystycznych barier:
- absolutny zakaz organizowania potańcówek,
- blokadę dla jakichkolwiek publicznych imprez,
- odwoływanie widowisk sportowych oraz koncertów,
- limitowanie repertuaru w lokalnych kinach,
- niedopuszczalność włączania głośnej muzyki w restauracjach i pubach.
Jak informuje portal polskiobserwator.de, w niektórych landach tego typu obostrzenia startują już w czwartek i paraliżują życie rozrywkowe na ponad 80 godzin. Bawarczycy muszą zachować powagę przez 70 godzin, mieszkańcy Dolnej Saksonii przez 67, podczas gdy w stolicy kraju ten czas skraca się do zaledwie 17 godzin.
Surowe wytyczne paraliżują nie tylko kluby taneczne, ale też całkowicie zamrażają funkcjonowanie branży sportowej oraz szeroko pojętego sektora rozrywkowego.
Cenzura w kinach. Tych filmów nie obejrzysz w Wielki Piątek
Urzędnicy rygorystycznie pilnują zachowania powagi również w obrębie szeroko pojętej kultury masowej.
Multipleksy mają kategoryczny zakaz puszczania produkcji, które nie zdobyły specjalnego certyfikatu dopuszczającego do projekcji w okresie świątecznym. Tamtejsza prasa donosi, że czarna lista obejmuje około 800 rozmaitych dzieł kinematografii, od starych szlagierów po zupełnie nowe hity.
Odrzucone są filmy oceniane jako epatujące przemocą, pozbawione głębi, zbyt wesołe lub po prostu nieprzystające do refleksyjnego klimatu tego wyjątkowego popołudnia.
Wśród zbanowanych hitów, których nie zobaczysz na wielkim ekranie w trakcie świąt, wymienia się chociażby:
- „Dirty Dancing” – legendarny hit muzyczny, który zdaniem decydentów psuje refleksyjną atmosferę.
- „Rocky Horror Picture Show” – obraz sklasyfikowany jako zbyt wulgarny i naruszający powagę sytuacji.
- „Monty Python’s Life of Brian” – prześmiewcza produkcja religijna, wywołująca oburzenie od wielu dekad.
- „Terminator” – usunięty z racji nadmiaru brutalnych scen oraz wartkiej akcji.
- „Ghostbusters” – uznany za zbyt wesołą propozycję na czas wyciszenia.
- „Grease” – kolejny klasyk z tańcem w tle, automatycznie trafiający do kosza.
- „Zoolander” – żartobliwa produkcja niepasująca do panującej aury.
Powyższe zestawienie stanowi wyłącznie niewielki ułamek całości, gdyż oficjalny rejestr zakazanych dzieł liczy kilkaset pozycji o przeróżnej tematyce.
Co intrygujące, część z tych tytułów można legalnie oglądać podczas innych uroczystości, jednak opisywany dzień charakteryzuje się najtwardszymi wymogami prawnymi ze wszystkich dat w kalendarzu.
Bawaria karze najsurowiej. Tysiące euro mandatu
Zignorowanie odgórnych wytycznych skutkuje nałożeniem drakońskich kar finansowych na niepokornych obywateli. Władze Bawarii potrafią wlepić grzywnę opiewającą na 10 tysięcy euro, podczas gdy w uchodzącym za ostoję wolności Berlinie funkcjonariusze wypisują druczki na maksymalnie tysiąc euro.
Przepaść między Polską a Niemcami
Mimo że Polska słynie z głębokiego przywiązania do wiary katolickiej, to właśnie za Odrą obywatele zderzają się ze znacznie bardziej bezwzględnym prawem.
Nad Wisłą czas przed świętami stanowi standardowy dzień roboczy, galerie handlowe pękają w szwach od klientów, a wszelkie inicjatywy sportowe i imprezy masowe toczą się bez najmniejszych zakłóceń.
W tym samym czasie w sąsiednim państwie:
- obowiązuje twardy zakaz sprzedaży detalicznej,
- dyskoteki i zgromadzenia o charakterze rozrywkowym są nielegalne,
- większość zaplanowanych rozgrywek sportowych zostaje anulowana,
- właściciele kin muszą weryfikować repertuar z państwową listą,
- łamanie tych dyrektyw oznacza gigantyczne uszczuplenie portfela.
Dysproporcje w podejściu do tego terminu są tak duże, że spora część Polaków dopiero po przeprowadzce lub krótkim wyjeździe dowiaduje się o tak restrykcyjnych przepisach.
Niemiecki dzień ciszy tuż za naszą granicą
Wystarczy przejechać kilka kilometrów za polskie szlabany graniczne, by trafić do strefy objętej rygorami, które dla przeciętnego zjadacza chleba z naszego kraju brzmią jak scenariusz filmu science fiction.
Jak przypomina portal se.pl, Wielki Piątek zamienia tamtejsze ulice w obszar totalnego wyciszenia, gdzie nie ma miejsca na bieganie po sklepach, tańce czy głośne słuchanie radia.
Choć odmienność obyczajowa obu narodów nie ulega wątpliwości, te potężne restrykcje udowadniają dobitnie, że najsurowsze prawo niekoniecznie musi obowiązywać w najbardziej religijnym państwie na mapie Europy.
