Panie trenerze, za nami koniec sezonu w Tauron Lidze. Lotto Chemik Police kończy te rozgrywki na ósmej pozycji, ale zanim przejdziemy do podsumowania sezonu, no to przejdźmy najpierw do tego wczorajszego meczu. Przegraliśmy przed własną publicznością 3-1.
Oczywiście tutaj trzeba przyznać klasę i dodać klasę i szacunek rywalowi, bo to on wytrzymał ciśnienie i tak naprawdę nasza gra o tyle się nie zmieniła, co gra zespołu przeciwnego się poprawiła zdecydowanie i one w pierwszym secie skończyły tylko dwa ataki, co dobrze świadczy o tym jak zagrywaliśmy, o naszym bloku, o naszej obronie i o tym jak skutecznie wyprowadzaliśmy kontrę, nie pozwalając rywalowi na zbyt wiele. Natomiast w zespole z Bydgoszczy jest wiele doświadczonych siatkarek, od Marty Łyczakowskiej zaczynając z rozgrywającej, która tak jak nikt w tym sezonie po prostu pokazała nam jak należy grać ze środkowymi, jak skutecznie można wykorzystać środek, niekoniecznie tylko z bardzo dobrego przyjęcia, ale też z piłek, które były na drugim, trzecim metrze. Myślę, że dla rozwoju wielu tych moich podopiecznych to taka ciekawa, choć bardzo bolesna lekcja, bo koniec końców mówiliśmy o tym wielokrotnie, że oczywiście znamy swoje możliwości, znamy swój potencjał. Wiemy, że w naszych szeregach raczej są dziewczyny, które są z perspektywą gry w reprezentacji w przyszłości. Natomiast chcieliśmy wygrywać, chcieliśmy żeby jak najmniej się tłumaczyć, a jak najwięcej było satysfakcji z zwycięstw, bo jest to sport zawodowy. Tego się w jakimś stopniu nie udało zrealizować.
Panie trenerze, jaki to był sezon dla trenera? Rok temu zakończyliście rozgrywki na siódmej pozycji, teraz na ósmej. Czy to był cięższy sezon niż ten pierwszy?
Jeśli mam być szczery i tak bez owijania w bawełnę, to pierwszy sezon, ten debiutancki w Ekstraklasie, mimo wielu zupełnie innych kłopotów, byłzdecydowanie łatwiejszy. Ale to też dlatego, że człowiek, który pierwszy raz wchodzi do lasu, tak naprawdę nie wiedząc, z czego do końca się spodziewać, mniej rzeczy go straszy. Natomiast jak już poznamy trochę ten las i wiemy, gdzie mieszkają wilki, gdzie można spotkaćniedźwiedzia, a gdzie jeszcze można wpaść do bagna, to człowiek idzie z jednej strony pewniejszymi krokami, a z drugiej strony zdając sobie sprawę, jak wiele zagrożeń istnieje dookoła. Może używając właśnie tego porównania, to chcę powiedzieć, że pierwszy sezon był nawet, można powiedzieć, na wariackich papierach. Więc powiedzenie, dobra, jakoś to będzie, sprawdzało się każdego dnia. My dokładnie z takim entuzjazmem podejmowaliśmy w tym poprzednim sezonie każde wyzwanie. Natomiast w tym sezonie oczekiwania były zdecydowanie większe. My sobie dużo więcej obiecywaliśmy. Czy narzędzia były do tego adekwatne? Trudno jest mi z tym polemizować. Na pewno nie teraz,nie na gorąco. Tu można się zastanawiać. Na pewno tak jak każdy z nas, każdego roku, czy też w każdym okresie, który sobie obejmiemy,popełnialiśmy błędy takie, a nie inne. Czy drugi raz ich nie popełnimy. Możemy sobie tylko obiecywać. To się wszystko w przyszłości okaże. Zaczęliśmy organizacyjnie dużo lepiej niż poprzedni. Było dużo więcej wiadomych, dużo spokojniej, dużo łatwiej było pracować, dużo lepsza była organizacja, bo skład był od początku pełny.
Trenerze, to teraz tak szybko. Jaki był najlepszy mecz, który trener będzie wspominał może nawet latam?
Tych najlepszych meczów było kilka i myślę, że ciekawym spotkaniem na pewno w tej końcówce sezonu był mecz z Opolem, gdzie Opole jako rewelacja ligi, a my pojechaliśmy tam na wyjazd. Sami myślę, że musieliśmy się długo przekonywać do tego, żeby wierzyć, że jesteśmy w stanie wygrać. Zagraliśmy tam naprawdę bardzo dobre spotkanie, gdzie widziałem to, co chciałem zobaczyć w moim zespole, tą pozytywną energię. My dojrzewaliśmy bardzo mocno, bo ta grupa długo kształtowała swój charakter i jakąś swoją tożsamość, więc to było spotkanie, które na pewno było dla nas ważne.
To tylko część wywiadu. Cały usłyszycie na 96.9FM. Z Trenerem Dawidem Michorem rozmawiał Mateusz Tomaszewicz