Fabryka blisko granicy z Polską zostanie zamknięta. Pracę straci 300 osób. "Czarny dzień dla miasta"

Ponure nastroje zapanowały w Ueckermünde – niemieckim mieście leżącym niedaleko granicy z Polską, nad Zalewem Szczecińskim. Jak grom z jasnego nieba gruchnęła wieść o likwidacji tamtejszej odlewni żeliwa. Około 300 zatrudnionych z dnia na dzień dowiedziało się o utracie stanowisk. Lokalna społeczność, liderzy oraz związkowcy nie kryją oburzenia, traktując decyzję korporacji jako poważny cios wymierzony w gospodarczą stabilność regionu.

Złamany pracownik w kasku trzyma się za głowę. O zamknięciu fabryki w Ueckermünde przeczytasz na Eska Szczecin.
Autor: General Photographer/ Shutterstock

Gwałtowna zmiana planów. "Czarny dzień dla Ueckermünde"

Jeszcze we wrześniu minister gospodarki Meklemburgii-Pomorza Przedniego, Wolfgang Blank, wizytował fabrykę. Zarząd deklarował wówczas świetne perspektywy dla zakładu i obfitość zamówień. Tymczasem 2 października wszystko wywróciło się do góry nogami. Władze firmy przekazały zatrudnionym informację o całkowitym zamknięciu odlewni, które ma nastąpić do końca bieżącego roku.

Pracownicy odpowiedzieli na to błyskawicznym sprzeciwem. Dzień po ogłoszeniu decyzji, w sobotę, przed wjazdem na teren obiektu odbyła się głośna pikieta. Około 300 osób – w tym pracownicy i ich najbliżsi, pełni obaw o własny los – dało upust swojemu niezadowoleniu, bucząc i gwiżdżąc w kierunku kierownictwa firmy.

– Związki zawodowe i mieszkańcy mówią wprost: to czarny dzień dla Ueckermünde. To potężny cios dla setek rodzin z naszego regionu – stwierdził Clemens Schröder, stojący na czele rady pracowniczej, w wypowiedzi dla telewizji NDR.

Presja z Azji i wysokie rachunki za prąd pogrążyły produkcję

Profil działalności odlewni z Ueckermünde opierał się na wytwarzaniu komponentów do układów hamulcowych oraz zacisków, przeznaczonych dla branży motoryzacyjnej. Jak informuje niemiecka prasa, fabryka już od pewnego czasu nie dysponowała wystarczającą liczbą zamówień. Kiedyś przerabiano tam 50 tysięcy ton żeliwa w skali roku, natomiast ostatnio wartość ta zmalała do zaledwie 35 tysięcy ton.

Załoga najbardziej jednak ubolewa nad trybem, w jakim została zwolniona.

– Przekazano nam krótko, że odlewnia nie jest już konkurencyjna. Presja ze strony Azji jest po prostu zbyt duża, a w samych Niemczech trwa masowy powolny pomór branży odlewniczej – opowiadał rozgoryczony Ingo Rissmann, pracownik spedycji, w rozmowie z NDR.

Z informacji przekazanych przez branżowy serwis Dr. Web wynika, że głównym powodem upadku stały się drastycznie wysokie ceny energii elektrycznej u naszych zachodnich sąsiadów. Kształtowały się one na poziomie od 20 do 25 centów za kilowatogodzinę, w zestawieniu z kosztami rzędu 6-8 centów, jakie ponoszą przedsiębiorstwa z Indii i Chin.

Powołano sztab kryzysowy. Trwa walka o los zwalnianych

Od zeszłego roku zakład znajduje się w rękach grupy Breyden (wchodzącej w skład funduszu Aequita), która zarządza podobnymi obiektami na terenie Hesji, Saksonii i Nadrenii Północnej-Westfalii. Warto odnotować, że Ueckermünde to jedyny punkt, który właściciel postanowił całkowicie usunąć z mapy.

Na wieść o likwidacji burmistrz Tino Spiegelberg zadeklarował natychmiastowe utworzenie specjalnego zespołu kryzysowego. Jego zadaniem będzie ratowanie miejscowego rynku zatrudnienia oraz udzielenie wsparcia ludziom pozbawionym środków do życia. Do akcji wkroczyły też związek zawodowy IG Metall i Rada Pracownicza, które wynajęły audytorów i radców prawnych, by wynegocjować dla zwalnianych jak najkorzystniejsze warunki socjalne i odprawy finansowe.

Dla terenów położonych w bezpośrednim sąsiedztwie granicy z Polską zamknięcie fabryki stanowi olbrzymi wstrząs ekonomiczny, a jego następstwa będą odczuwalne jeszcze bardzo długo.

QUIZ. Polska czy Niemcy?
Pytanie 1 z 15
Zacznijmy od czegoś łatwego. W jakim kraju zostało zrobione to zdjęcie?
QUIZ. Polska czy Niemcy
Koszmarny dworzec tuż przy granicy z Polską

ROLKI